Od Zadzika do Sołtyka, a tak po prawdzie – jeszcze przed Jakubem i po Kajetanie pałacu biskupiego w Kielcach opisanie…

Biskupi krakowscy otrzymali Kielce, wraz z otaczającym je puszczańskim obszarem, najprawdopodobniej w 1. poł. XII wieku. Przypisuje się także owo nadanie księciu Władysławowi Hermanowi, który miał to uczynić w drugiej połowie wieku XI. Być może, iż ofiarodawca chciał tym sposobem złagodzić konflikt z kościołem, trwający od czasu poćwiartowania św. Stanisława Szczepanowskiego, czego dopuścił się Bolesław II Śmiały. Inni zaś twierdzą, iż był to dar dziękczynny, który wynikał z ojcowskiej radości Hermana po poczęciu z matki Judyty jego syna – Bolesława Krzywoustego. Trudno dziś dociec, jak było…

Władysław Herman

Władysław Herman pasuje na rycerza młodego Bolesława Krzywoustego - grafika polska z 1831 r. (Polona)

W każdym razie, biskupi krakowscy przejęli obszar bardzo słabo zaludniony i wrosły mocno w starą wiarę, co wymagało niemałego wysiłku osadniczego i misyjnego. Wiadomo, iż biskup Gedeon wystawił tu w roku 1171 pierwszy murowany kościół i że już wtedy istniało drewniane, obronne dworzyszcze, będące siedzibą biskupów. Przypuszcza się, że ów dwór ulokowano nad skalnym urwiskiem, w miejscu, gdzie dziś znajdują się, opisane wyżej, budynki dawnego kieleckiego więzienia. Był on na przestrzeni burzliwych dziejów palony i niszczony, m.in. przez Tatarów, a także księcia mazowieckiego Konrada, w czasie walk o tron krakowski w 1244 roku. „Kylcia per milites ducis Cunradi devastatur” – zapisał gęsim piórem na karcie pergaminu ówczesny skryba. Konrad miał także osobiste porachunki z biskupami krakowskimi, a ich dobra ziemskie mocno wówczas ucierpiały... W walkach tych wspierały go drużyny ruskie. Konrad Mazowiecki nie zapisał się chwalebnie w naszej historiografii, za to w ruskiej owszem. Gdy zmarł w 1247 r., tamtejszy kronikarz napisał: „Umre kniaź wielikij Ljadskij Kondrat..”. Nazwano także, w tejże ruskiej kronice, tego wyjątkowego okrutnika „przedobrym”.

Konrad Mazowiecki

Konrad I Mazowiecki - "kniaź wielikij Ljadskij" - wizerunek autorstwa Jana Matejki (Polona)...

Kielecki dwór biskupi mozolnie odbudowywano ze zniszczeń, a 12 XII 1366 r. zmarł w nim słynny i wpływowy biskup krakowski Bodzanta, dotknięty pod koniec żywota ślepotą. To on w poł. XIV w. był założycielem pobliskiego miasta Bodzentynwówczas ważniejszej od Kielc siedziby biskupów krakowskich. Bodzanta zasłynął m.in. z ostrego, zwycięskiego sporu z królem Kazimierzem Wielkim i obłożenia go klątwą po utopieniu, na rozkaz monarchy, biskupiego wysłannika – księdza Baryczki, za co skruszony Kazimierz – po zdjęciu zeń ekskomuniki przez papieża – wystawił serię kościołów pokutnych (m.in. w Sandomierzu i Wiślicy – tzw. „seria Baryczkowska”). Kazimierz Wielki – w ramach złagodzenia sporu – m.in. cofnął zakaz oddawania dziesięciny na rzecz duchowieństwa diecezji krakowskiej, a także – za opłatą 500 srebrnych grzywien krakowskich – zrezygnował z powinności wojskowych nałożonych na ludność biskupich kasztelanii – kieleckiej i tarskiej/ tarczeńskiej (Tarczek k. Bodzentyna był najważniejszą siedzibą biskupów krakowskich na tym terenie od XI/XII do poł. XIV w.).

Zamek w Bodzentynie

Ruiny zamku biskupów krakowskich w Bodzentynie

W poł. XV w. z dworzyszcza na kieleckim Wzgórzu Zamkowym biskupi krakowscy administrowali tzw. kluczem kieleckim – jednym z 20 kluczy w ich potężnych dobrach ziemskich. Klucz ten obejmował miasto Kielce oraz ponad 30 okolicznych wsi. 

Duchowieństwo średniowieczne miało ogromne wpływy i było podstawowym elementem potęgi państwa, zatem i biskupi krakowscy, w mniejszym lub większym stopniu, przez cały czas uczestniczyli w życiu politycznym kraju. Biskup Florian z Mokrska, na prośbę Kazimierza Wielkiego, badał w Italii organizację tamtejszych uniwersytetów, gdyż monarcha nosił się z zamiarem utworzenia uniwersytetu w Krakowie. Biskup Piotr Tomicki, herbu Łodzia, był powszechnie znany i szanowany w całej Europie, a król Zygmunt I „świadczył mu większy od innych afekt, na jego radzie przestawał, urzędy koronne według jego rozsądku rozdawał”. Tenże znamienity biskup około roku 1530 „wspaniałe i kosztowne zbudował dworzyszcze”.

Biskup krakowski - Piotr Tomicki

Biskup krakowski - Piotr Tomicki - wizerunek z 1. poł. XIX w. (Polona)

Był to obszerny, dwukondygnacyjny, drewniany pałac, posiadający najprawdopodobniej murowane podpiwniczenia i inne elementy kamienne. W budynku znajdowało się 17 pomieszczeń – kilka reprezentacyjnych komnat i kilkanaście mniejszych pomieszczeń, w tym gospodarcze. Zewnętrzne schody wiodły na piętro, gdzie najpewniej znajdowały się komnaty biskupie.

W tej obszernej, renesansowej rezydencji, powstałej najprawdopodobniej w miejscu dawnych dworów, goszczeni byli zacni goście, w tym również przedstawiciele innych państw. W roku 1581 biskup Piotr Myszkowski podejmował tam nuncjusza papieskiego Alberta Bolognetti.

Pozostałe wzniesione ówcześnie dwory biskupów krakowskich znajdowały się w Bolechowicach, Dobrowodzie, Kunowie, Luborzycy i Sielcu. Poza tym biskup Tomicki wybudował siedziby w Piotrkowie i Radłowie, a także rozbudował murowane zamki w Bodzentynie, Krakowie i Siewierzu.

Pod koniec XVI w. kielecki dwór biskupa Tomickiego traci na znaczeniu i staje się siedzibą starosty, bowiem w latach 90. tegoż stulecia kardynał Jerzy Radziwiłł wznosi nową – okazalszą – siedzibę biskupów krakowskich na Wzgórzu Kolegiackim (być może w miejscu obecnego pałacu). Wzniesienie kolejnego pałacu lub przebudowę ww. rezydencji przypisuje się biskupowi Marcinowi Szyszkowskiemu, który miał to uczynić w latach 20. XVII wieku.

Biskup krakowski - Marcin Szyszkowski

Biskup krakowski - Marcin Szyszkowski - portret z 1830 r. (Polona)

Budowę nowego – obecnego – pałacu rozpoczął biskup Jakub Zadzik. Być może dopiero wówczas obrano także nowe miejsce lokalizacji biskupiej siedziby, wyznaczając w tym celu teren w zachodniej części wzgórza, wznoszącej się nad źródełkiem i łąkami wśród rozlewisk Silnicy. „Trudno było wybadać, czy Biskupi krakowscy przed Zadzikiem w tem mieyscu mieli dawnieysze mieszkanie; że iednak czasami tu przebywali dowody są nadto zaspokaiaiące. Przy dłuższy pobyt Gamrata, gdy królowa Bona w zamku Chęcińskim przemięszkiwała, notaty historyczne i podania ludu poświadczaią. (…) Paweł Przemankowski Biskup krakowski tu nayczęściey przemieszkiwał i łowami się bawił; Bodzęta, Konarski, Myszkowski z dawnieyszych, mieli upodobanie w tem mieyscu przebywać” – pisano już w 1829 r. na kartach „Pamiętnika Sandomierskiego”.

Biskup krakowski - Jakub Zadzik

Biskup krakowski - Jakub Zadzik - fundator pałacu kieleckiego - wizerunek z 1830 r. (Polona)

Przyjęło się, iż pałac z fundacji biskupa Zadzika powstał wg projektu nadwornego architekta włoskiego pochodzenia – Jana Trevano, a jego budowniczym był także Włoch – Tomasz Poncino. Jednak w świetle ostatnich badań, i biorąc pod uwagę sędziwy już w owym czasie wiek Jana Trevano, można przypuszczać, iż Tomasz Poncino realizował tu własny projekt, korzystając jedynie ze wskazówek starego mistrza.

Fundator pałacu – Jakub Zadzik – absolwent uczelni w Perugii, doktor obojga praw, mecenas młodych alumnów w Rzymie (gdzie pozostawił po sobie wiele pamiątek) – piastował za króla Zygmunta III Wazy urząd kanclerza wielkiego koronnego i był osobą niezwykle ważną w państwie z racji pełnienia przy królu licznych funkcji dyplomatycznych. Pęczniała rzecz jasna przy tym jego sakiewka, w szybkim tempie wypełniając się złotymi i srebrnymi talarami. Czasy były niespokojne, toczyły się wojny ze Szwecją o Prusy i Inflanty oraz tzw. wojny „samozwańcze” z Rosją. Zadzik z wielkim zaangażowaniem prowadził mediacje, sprawował poselstwa oraz uczestniczył w zawieraniu układów i rozejmów. Jednak, gdy w 1632 r. na tron wstępuje syn Zygmunta III – Władysław IV, który nie ma zaufania do Zadzika, zostaje on w 1635 r. odsunięty od funkcji kanclerskich, otrzymując nominację na biskupa krakowskiego, co było równoznaczne z polityczną degradacją. Uroczysty ingres do katedry wawelskiej ma miejsce w lutym 1636 roku. Rozgoryczony biskup osiada w Bodzentynie, by z tamtejszego zamku kierować podległą mu diecezją.

Władysław IV

Król Władysław IV - portret z XIX w. (Polona)

Wkrótce postanawia wznieść pomnik swej chwały i w 1637 r. rozpoczyna budowę pałacu, który na kształt „sfinksów i piramid” miał być świadectwem jego czynów. Biskup, powierzając ww. włoskim architektom sporządzenie projektu budowli, podaje dokładnie własne wskazówki dotyczące rozwiązań architektonicznych, dekoracji malarskich i rzeźbiarskich oraz funkcjonalnego przeznaczenia kieleckiego pałacu (o czym szerzej za chwilę). Mimo, iż może nam się to wszystko wydawać niespotykane, to Zadzik wcale nie był odosobniony w tego typu architektonicznym snobizmie, bowiem w 1. poł. XVII w. w całej Rzeczypospolitej masowo powstawały podobne indywidualistyczne magnackie rezydencje, zionące z zewnątrz i od wewnątrz przepychem, zawierające w sobie swoiste rebusy, mające ukazywać otwarcie i zarazem skrycie potęgę oraz przemyślność fundatorów. Znakomitym przykładem tego typu budowli są nieodległe monumentalne ruiny zamku Krzyżtopór w Ujeździe – przepyszna niegdyś rezydencja Krzysztofa Ossolińskiego. Oryginalność Zadzikowego pałacu wynikała – tak jak w pozostałych przypadkach – z autorskiej koncepcji całego założenia architektonicznego.

Wybór miejsca pod tę wyjątkową inwestycję pada na Kielce, gdzie nie ma jeszcze godnej naonczas siedziby biskupów krakowskich, a miasto leży przecie przy trakcie z Krakowa do Warszawy i jest prężnie rozwijającym się ośrodkiem górniczo – hutniczym (to właśnie na Wzgórzu Kolegiackim – Zamkowym – działał już wtedy Urząd Górniczy z żupnikiem na czele). 

Pałac wybudowano w 1641 r., lecz Zadzik nie doczekał wykończenia jego wnętrz. Umierając 17 III 1642 r. w bodzentyńskim zamku, jako człowiek wielce zamożny, zabezpiecza on jednak w swoim testamencie środki finansowe na ukończenie prac. Ostatnią wolę Jakuba Zadzika wypełnił jego następca – biskup Piotr Gembicki. Kiedy w trzy lata później uporano się z pracami wykończeniowymi, pałac zaliczał się do najpiękniejszych budowli w kraju (co potwierdza m.in. opis Polski z pocz. 2. poł. XVII w.), przesłaniając swym blaskiem nie tylko dotychczasowe zamki biskupów krakowskich np. w Bodzentynie, Iłży, Lipowcu czy Siewierzu. Pałac ten był jedną z ponad 20 rezydencji biskupów krakowskich, ale od czasu jego powstania we wszystkich zapiskach o stanie diecezji krakowskiej z XVII i XVIII w. wymieniany jest na równi z biskupią siedzibą w Krakowie. Do dziś pałac nazywany jest często „kieleckim Wawelem”.

Pałac biskupów krakowskich w Kielcach

Pałac biskupów krakowskich w Kielcach

Dwukondygnacyjny pałac z wysokim dachem, zwrócony swym frontem oraz obszernym dziedzińcem ku kolegiacie, oflankowano czterema wieżami, przywodzącymi na myśl średniowieczne założenia zamkowe, zaś na tyłach budowli urządzono okazały ogród włoski. Całość obwiedziono pseudoobronnym kamiennym murem o długości ok. 600 m ze strzelnicami i basztami. Wewnątrz pyszniły się wspaniałe, bogato wyposażone i zdobione reprezentacyjne komnaty, ale umieszczono też m.in. alkierze, garderoby, izby dla senatorów, starosty, marszałka, prałatów kapituły krakowskiej, kaplicę oraz skarbczyk. W sto lat później dobudowano skrzydła boczne pałacu – południowe oraz północne, co upodobniło go wielce do barokowych rezydencji w typie francuskim.

Niewielkie wówczas miasteczko Kielce było niejako schowane w cieniu tzw. „miasta kościelnego” ulokowanego na Wzgórzu Zamkowym, którego sztandarowym obiektem od poł. XVII w. (obok kolegiaty oczywiście) stał się właśnie wspaniały pałac biskupi – siedziba władz i ośrodek administracji miasta z przyległym obszarem. To stąd kolejni biskupi krakowscy zarządzali życiem gospodarczym, społecznym i religijnym na podległym sobie terenie, decydując o losach ludzi, budowli, ziemi, lasów i bogactw naturalnych. Tu podpisywali dokumenty, wytyczające prawne ramy sprawowanej przez siebie władzy. Nadchodził jednak czas wielce niespokojny – wymykający się poza wszelkie ramy…

W roku 1661 przez tydzień w kieleckim zamku bawił wraz z dworem królewskim Jan Kazimierz, debatując tu z biskupem Andrzejem Trzebickim (zm. 28 XII 1679 r. w Kielcach) i z przedstawicielami szlachty sandomierskiej, którą chciał skaptować dla przeprowadzenia reform – m.in. zniesienia wolnej elekcji. Rok później, zimą, pałac biskupi i Kielce ucierpiały niemało z powodu stacjonowania w mieście 12 000 konfederatów tzw. „Związku Święconego” – zbuntowanych żołdaków, żądających zapłaty za swoją służbę, na czele których stanął Jan Samuel Świderski. Konfederaci nie tylko spustoszyli Kielce, ale przywlekli też tutaj epidemię cholery, dziesiątkując populację miasta. Zamierzali też skierować się do Bodzentyna, gdzie schronił się biskup Trzebicki, który jednak zagroził Świderskiemu i jego kompanom klątwą, pisząc m. in.: „Dano mi znać, że W.P. obierasz sobie w moim zamku Bożęckim residentią i mnie samego z niego wypędzasz, gdyż tam mieszkać muszę, kiedy mi żołdacy W.P. Kielce zapowietrzyli (…) zatrzymywałem się tak długo z wydaniem klątwy”. Poskutkowało – konfederaci na miody i wino do Bodzentyna nie pojechali, a wkrótce i sama konfederacja rozeszła się po kościach w niełatwych rokowaniach z królem.

Dokument biskupów kieleckich

Swoiste rozliczenie i jednocześnie rozgrzeszenie konfederatów Związku Święconego, dokonane na piśmie przez następcę Andrzeja Trzebickiego - biskupa krakowskiego Jana Małachowskiego - dokument z 1697 r. (Polona)

Kielecki pałac gościł również króla szwedzkiego Karola XII, który przeciągał tędy w lipcu 1702 r. podczas wojny północnej, idąc z wojskami pod Kliszów naprzeciw Augustowi II Mocnemu. Pod Kliszowem nad Nidą 19 VII 1702 r. doszło do wielkiej bitwy, podczas której wojska saskie Augusta II wspierały polskie chorągwie, prowadzone przez hetmana Hieronima Lubomirskiego. W bitewnym ogniu i pyle szarżowała wówczas – być może po raz ostatni w dziejach – polska husaria. Na niewiele się to jednak zdało: „…zacięta bitwa trwała od godziny 6 z rana do 5 w wieczór. Zwycięstwo przy Szwedach; Sasów na placu legło 2,000 i 1,500 w niewolą poszło. Altylerya i bagaże dostały się zwycięzcom. Szwedów zaś padło, iak szwedzcy pisarze podaią 800, rannych na 600” – zapisano na kartach „Pamiętnika Sandomierskiego” za 1829 r., gdzie odnajdujemy też wzmianki o pobycie w Kielcach Karola XII i jego wojsk 9 – 16 VII 1702 r.: „Szwedzcy pisarze nazywaią Kielce miasteczkiem biskupiem, podaią zarazem iż drewniane dobrze zabudowane, i maiące zamek cokolwiek uzbroiony. Karol XII przybywszy do Kielc zaiął bez oporu zamek biskupi i tu główną kwaterę założył. […] Szwedzi w czasie dwukrotney woyny w przechodzie przez to miasto uważali zamek ten, za obronny pomimo że ani razu niedobywali go, ale spokoynie złupili. Miał wprawdzie strzelnice i bramy, ręczny ogień wytrzymać zdolne, przecie działom oporu stawiać nie mogły i bramy i mury”.  

Wystawne bankiety za czasów saskich wyprawiał tu ponoć biskup krakowski (od 1732 r.) – Jan Aleksander Lipski, herbu Grabiejedyny polski kardynał w XVIII w., faworyt króla Augusta II Mocnego – słynący podobno z niezwykle mocnej głowy... Biskup tenże – absolwent uczelni w Paryżu (Sorbona) i w Rzymie, doktor obojga praw – miał również tęgą głowę do języków (znał ich pięć) oraz do sztuki dyplomacji i pism teologicznych. Był mecenasem sztuki. Nigdy nie otrzymał kapelusza kardynalskiego. Odrzucił proponowany mu przez papieża Klemensa XII tytuł arcybiskupa gnieźnieńskiego i prymasa Polski. Dnia 17 I 1734 r. w katedrze wawelskiej koronował Augusta III Sasa na króla Polski – w obliczu odmowy dokonania tegoż aktu przez prymasa Teodora Potockiego. Doprowadziło to do wyżej wspomnianej tzw. wojny o sukcesję polską. Jako biskup krakowski zrezygnował ze wszystkich beneficjów. W Kielcach ogłosił dwa ważne „listy pasterskie”„o wyniesieniu na stolicę apostolską po śmierci Klemensa XII, Benedykta XIV Papieża” oraz „o zeyściu Karola VI Cesarza Niemieckiego”. Biskup Lipski zmarł 20 II 1746 r. w Kielcach.

Jego następcą był biskup Andrzej Stanisław Załuski, herbu Junosza – znany erudyta i bibliofil, który w pałacach kieleckim i bodzentyńskim zgromadził wiele książek, które stały się częścią zbiorów słynnej biblioteki Załuskich. Tenże biskup założył też bezprocentową kasę pożyczkową – „Mons Pietatis”, która pożyczała chłopom pieniądze w kwocie nieprzekraczającej ceny pary wołów. Z tym zapewne wiąże się przyśpiewka ludowa: „Księży jestem, księży. Nie mam ja pieniędzy./ Ale księża mają, to mi pożycają”. W znacznym stopniu przyczynił się też do udoskonalenia okolicznego górnictwa i hutnictwa, m.in. sprowadzając z zagranicy – głównie z Bawarii – specjalistów tych dziedzin przemysłu oraz budując nowoczesne kopalnie, wielkie piece i zakłady metalurgiczne. Biskup Załuski zmarł w Kielcach 16 XII 1758 roku.

Po nim nastaje biskup Kajetan Sołtyk, herbu własnego, o którym mawiano, że „taka figura jak Sołtyk mogła była i księstwo odebrać i koronę dać”. Najpierw jednak Sołtyk odebrał sprytnie pastorał biskupi swojemu konkurentowi – Michałowi Wodzickiemu, a było to ponoć tak: gdy stolec krakowski zaświecił pustką, a poprzedni jego właściciel dogorywał, rodzina Wodzickich rozstawiła na trakcie Kraków – Warszawa konnych posłańców, aby szybciej przekazać wiadomość, zaś Sołtykowie – w tym samym celu – armaty. Strzał ostatniej z nich, ustawionej tuż przed stolicą, uprzedził konnego. Sołtyk w te pędy ruszył na królewskie komnaty, dzierżąc w dłoni gotową nominację. „Była to godzina popołudniowa, kiedy pan bawił się dla konkocyi strzyżeniem papieru, jeśli nie strzelał do psów z okna. Zapłacony błazen królewski nakładł sobie kłaków w pludry, a u komina zapalił tyłek i biegał w koło po izbie, a tu kurzyło mu się z tyłka. Król śmiał się i (...) podpisał biskupstwo, nie spytawszy nawet, co podpisywał” – jak pisał wykładowca kieleckiego Seminarium Duchownego (od 1821 r.), a potem biskup pomocniczy krakowski (1845 – 1868) – Ludwik Łętowski – na kartach swego wyjątkowego i obszernego dzieła „Katalog biskupów, prałatów i kanoników krakowskich”.

To właśnie biskupowi krakowskiemu Kajetanowi Sołtykowi zamek w Bodzentynie zawdzięcza swoją ostatnią niewielką przebudowę, którą kierował wybitny architekt tamtych czasów – Jakub Fontana. Przygotowywano też wówczas przebudowę pałacu kieleckiego.

Kajetan Sołtyk był jednym z pierwszych polskich zesłańców na Sybir. Został porwany w nocy 13/14 X 1767 r. przez płk. Ingelströma na rozkaz Katarzyny II i wywieziony do Kaługi wraz z innymi, którzy podczas sejmu 1767 r. wystąpili przeciw ingerencji Rosji w wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej. Wśród nich był również Józef Andrzej Załuski – biskup kijowski, erudyta i bibliofil. Na zesłaniu „pozwolono na kontakty i spacery, a biskupom na odprawianie nabożeństw. (…) Kontakty z krajem ograniczono do rzadkich, cenzurowanych listów. Uwięzieni spędzali czas modląc się i muzykując; S. [Sołtyk] grywał na »flotrowersie« [flecie poprzecznym]. Zajmowali się też pracami ręcznymi, tj. szyciem czapek i rękawic” – czytamy w XL tomie „Polskiego Słownika Biograficznego”.

Uwięzienie ich przyczyniło się do zawiązania konfederacji barskiej w lutym 1768 roku. W ostatnim roku tego zbrojnego zrywu w obronie niepodległości i wiary przodków – roku 1772 – konfederaci wkroczyli do Kielc, zajmując na jakiś czas pałac biskupów krakowskich.

Rok później – w lutym – wraz z resztą zesłańców – powrócił do kraju biskup Kajetan Sołtyk, którego lud Warszawy oraz dostojnicy kościelni i świeccy witali owacyjnie, tworząc wielką manifestację religijno – patriotyczną. We wszystkich kościołach diecezji krakowskiej śpiewano „Te Deum” i udzielano odpustów.

Jednak już wkrótce działania biskupa Sołtyka, który najwyraźniej nie mógł pogodzić z zastaną w kraju rzeczywistością, zaczęły mocno przeszkadzać rządzącym oraz obcym wpływom w Polsce.

Biskup Sołtyk próbował protestować przeciwko pierwszemu rozbiorowi Polski, szukając sojuszników w tej sprawie wśród państw europejskich. Nawiązał też kontakt z przywódcami konfederacji barskiej przebywającymi na emigracji.

Coraz częściej zaczęto przebąkiwać w kraju i zagranicą o dziwnym zachowaniu Sołtyka – a to o wystawnych biesiadach, a to o dziwnych żarliwych modłach, mających sygnalizować „nienormalny stan umysłu” biskupa. Władze pruskie, obawiając się wzniecenia przezeń zbrojnego oporu przeciwko obcym wojskom w Rzeczypospolitej, już 2 IV 1773 r. pisemnie obwieściły szaleństwo Sołtyka. Również Austriacy – ograniczając mocno władzę biskupa w części diecezji krakowskiej pod ich zaborem – sugerowały jego chorobę psychiczną… Z kręgów władzy polskiej szły podobne sugestie… 

Niewątpliwie biskup Sołtyk mógł się czuć zaszczuty i czuł chęć izolacji od tego „nowego porządku”, miał też prawo do nerwowego załamania, jednak nie poddawał się w swoich poczynaniach dla ratowania wiary i suwerenności, a także dobrego gospodarowania swoją diecezją. W latach 1776 – 1778 na terenie klucza kieleckiego powstają m.in. drewniane dwory folwarczne w Woli Kopcowej, Brzezinkach, Masłowie i Domaszowicach, a także nowy wielki piec w Samsonowie.

Narastały jednak spory Sołtyka z kapitułą krakowską. Biskup nie godził się też na gorszącą rozwiązłość dworu królewskiego, rozpasanie innowierców pod obcą osłoną i pomysły rewolucyjnych reform, których uosobieniem był m.in. Hugo Kołłątaj, a które niebezpiecznie zionęły z pism francuskich „postępowców”. O losie biskupa Sołtyka w konsekwencji zadecydował konflikt o reformę Uniwersytetu Krakowskiego, realizowaną przez Komisję Edukacji Narodowej, którą nadzorował Kołłątaj, mianowany w 1774 r. kanonikiem krakowskim, czego Sołtyk nie akceptował. Wstawił się za częścią profesorów, zaniepokojonych rewolucyjnymi zmianami, i 22 XI 1781 r. obłożył Kołłątaja klątwą.

Wkrótce nawet część rodziny Sołtyków weszła w kontakty z królem, kwestionując m.in. testament biskupa i zmierzając do jego ubezwłasnowolnienia… Dnia 2 II 1782 r. kapituła krakowska wzywa biskupa, aby uznał swoją chorobę psychiczną i poddał się leczeniu, a 23. lutego kanonicy zwabiają go podstępem do seminarium i siłą zatrzymują, ogłaszając objęcie władzy administracyjnej w diecezji przez Michała Jerzego Poniatowskiego, herbu Ciołek (ostatniego prymasa I RP; popierającego akces króla Stanisława Augusta Poniatowskiego do konfederacji targowickiej w 1792 r.). Ludność Krakowa podejmuje próby odbicia biskupa Sołtyka, wrze sejm, na ulice miasta wkracza wojsko…

Król Stanisław August Poniatowski jest nieugięty, a tzw. Rada Nieustająca (organ władzy pod moskiewską kuratelą) oraz sąd metropolitalny, orzekają ubezwłasnowolnienie biskupa Sołtyka i doprowadzają do jego izolacji. Dnia 15 V 1782 r. biskup zostaje osadzony – pod nadzorem kuratorów – w kieleckim pałacu. Przebywa tu wraz z dworem, podlega ograniczeniu odwiedzin, ocenzurowaniu korespondencji, kontroli medycznej, zakazowi sprawowania czynności kapłańskich… Może uczestniczyć w liturgii, przyjmować sakramenty i słuchać muzyki… Kuratorzy trzymają pieczę nad jego majątkiem, w tym członkowie jego rodziny i dawni przyjaciele… Protesty w sprawie jego uwięzienia pozostają bez odpowiedzi… Pewnie nie raz – przez lata uwięzienia w pięknym wnętrzu kieleckiego pałacu – stają mu przed oczyma obrazy jego triumfalnego powrotu z zesłania do Warszawy 12 II 1773 r. i podstępnego uwięzienia go w Krakowie 23 II 1782 r. przez tych, którym ufał… Znękany biskup Kajetan Sołtyk umiera w nocy 29/30 VII 1788 r., wypowiadając z ostatnim tchnieniem słowa przebaczenia…

    Było za co przebaczać… Tak zaczyna się w Polsce nowa odsłona rewolucji – po rewolucji protestanckiej… Warto pamiętać, że ponad sto lat później zamykanie niepokornych ludzi w tzw. „psychuszce” stanie się normą…

    Nie dożył biskup Sołtyk roku 1789, kiedy to we Francji wybuchła krwawa rewolucja, a w Rzeczypospolitej Sejm Czteroletni uchwalił rewolucyjne upaństwowienie dóbr kościelnych biskupów krakowskich, na mocy którego także pałac kielecki przeszedł we władanie skarbu państwa. Jak już zostało uzasadnione wyżej, był to zwykły skok na biskupią kasę – zwykła grabież cudzego mienia. A było co grabić, gdyż diecezja krakowska pod względem majątku i obszaru nie miała sobie równych w kraju. Być może odważni rewolucjoniści ówczesnej doby tak bardzo bali się legendy biskupa Sołtyka, że zdecydowali się na taki skok już po jego śmierci, zapewne dodatkowo ośmieleni przez towarzyszy francuskich…  

    Po III rozbiorze Polski w 1795 r. Kielce znalazły się pod zaborem austriackim, stając się siedzibą powiatu, którego władze skrzętnie zainstalowały się w dawnym pałacu biskupów krakowskich. W czasie rządów tzw. Księstwa Warszawskiego siedzibę znajduje tu Dyrekcja Górnicza, powołana przez cesarza Napoleona – staraniem ówczesnego ministra Stanisława Staszica – w styczniu 1809 roku. Poza tym mieściły się na terenie pałacu: Trybunał Cywilny, archiwum, szpital wojskowy, a nawet browar...

    W 1815 r. – po Kongresie Wiedeńskim – Kielce znalazły się na terenie tzw. Królestwa Polskiego, pod patronatem Rosji, zwanego „Kongresówką” i wkrótce stały się siedzibą władz województwa krakowskiego. Ruszają do Kielc transporty z aktami urzędu wojewódzkiego, wiezione na ponad tysiącu wozów pod wojskową eskortą. To właśnie zdarzenie dziejowe ratuje Kielce od losu Bodzentyna, który po utracie dobrego gospodarza, w postaci biskupów krakowskich, spada do roli prowincjonalnego miasteczka. Wkrótce cała ta urzędnicza – biurokratyczna – machina, zainstalowana początkowo w tzw. Gmachu Leonarda, znajdzie siedzibę w dawnym pałacu biskupim, ale przedtem…

    Wydawać by się mogło, że przełomowym wydarzeniem w dziejach nauki polskiej stało się powołanie przez S. Staszica 4 VI 1816 r. Szkoły Akademiczno – Górniczej, pierwszej w Polsce, a siódmej w Europie wyższej szkoły technicznej na poziomie akademickim – „szkoły politechnicznej, szkoły kopalń i hutnictwa”. Ale tylko w teorii tak mogłoby się wydawać, o czym za moment… Szkoła ta znalazła siedzibę w północnym skrzydle pałacu biskupiego. Pierwsza Akademia Górnicza powstała w 1765 r. w saksońskim Freibergu. Z Saksonii też sprowadzono do Kielc łebskich nauczycieli i specjalistów górniczych. Wydarzenia te związane były z ożywioną działalnością górniczo – hutniczą, prowadzoną na tym terenie przez S. Staszica. W budynku pałacu mieściła się również nadal Dyrekcja Górnicza. Już wyżej opisany został całokształt działań Staszica na tej niewdzięcznej niwie, zatem przypomnieć tu należy jedynie, że owe wszystkie potężne rządowe inwestycje górniczo – hutnicze na tym terenie były nietrafione i niestety niezwykle kosztowne… Najwyraźniej nikt przedtem nie był w stanie, lub nie chciał, stwierdzić, że pokłady rud żelaza, ołowiu i miedzi są już zbyt mizerne, jak na tak wielkie przedsięwzięcie… Przeto nie tylko Staszicowska wizja wskrzeszenia Staropolskiego Okręgu Przemysłowego spaliła na panewce, ale także Szkoła Akademiczno – Górnicza skrzydeł tu nie rozwinęła…

    Ponieważ większość profesorów pochodziła z Saksonii, wykłady odbywały się głównie w języku niemieckim. Przyjmowano zatem uczniów, którzy znali ten język, ukończyli 16 lat i byli absolwentami piątej klasy Szkoły Wojewódzkiej. Uczniami byli przeważnie synowie pracowników Dyrekcji Górniczej oraz zubożałych i bogatszych ziemian. Nauka trwała 3 lata, jednak mniej zdolni uczniowie mogli ją przedłużyć do 4 lat. Uczniów kolejnych klas określano w szczególny sposób: pierwszej – „admissi”, drugiej – „ekspektanci”, trzeciej – „akademicy”. Uczniowie odbywali praktyki w okolicznych kopalniach i fabrykach. W szkole wykładano 14 przedmiotów – w podobnym systemie, co we Freibergu – m.in.: geologię, matematykę czystą i stosowaną, mineralogię i górnictwo, fizykę i naukę o maszynach górniczych, chemię, leśnictwo, rysunek topograficzny i architektoniczny, hutnictwo ogólne oraz żelazne. W ciągu 10 lat istnienia szkoły w Kielcach nauki pobierało tu 91 studentów, z których 40 edukację ukończyło…

    Po zdymisjonowaniu przez cara Aleksandra I w 1820 r. ze stanowiska ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego – Stanisława Kostki Potockiego (masona i antyklerykała, współpracownika Staszica w dziele rewolucyjnej grabieży majątków kościelnych – np. dekret kasacyjny z 1819 r.), Staszic doprowadza do przejścia kieleckiej szkoły od 1822 r. pod skrzydła Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji. Jednak trzy lata później przeniesiono górnictwo pod opiekę Komisji Przychodów i Skarbu, zarządzanej przez księcia Franciszka Ksawerego Druckiego – Lubeckiego, który krytycznie patrzył na wiele poczynań Staszica na polu górnictwa i hutnictwa. Po śmierci Staszica w 1826 r. Drucki – Lubecki przeprowadza znaczącą reorganizację tej gałęzi przemysłu, przenosząc też Dyrekcję Górniczą i Szkołę Akademiczno – Górniczą z Kielc do Warszawy. Latem 1827 r. przewieziono do stolicy wyposażenie i pomoce dydaktyczne szkoły – archiwum, bibliotekę (683 woluminy), 1 500 sztuk minerałów, muzeum narzędzi do ćwiczeń matematycznych oraz fizycznych. W Warszawie szkoła nie podjęła działalności. Dopiero prawie sto lat później – w 1919 r. – w Krakowie powstała Akademia Górnicza.

    Tymczasem, zwolnione przez górniczych urzędników i belfrów komnaty kieleckiego pałacu biskupiego, zajmują skwapliwie – jak wyżej wspomniałem – urzędnicy województwa krakowskiego z siedzibą w Kielcach. Pałac w 1789 r. utracił dobrych gospodarzy, jednak z dwojga złego lepsze było wykorzystanie jego pomieszczeń przez różne biurokratyczne instytucje władzy wyższego i niższego szczebla, a co za tym idzie przeprowadzanie co jakiś czas – mniej lub bardziej udanych – remontów, niż podzielenie losu np. bodzentyńskiego zamku, który opustoszały popadał w coraz większą ruinę…

    Na kartach „Pamiętnika Sandomierskiego” za 1829 r., zapisano: „Zamek Biskupów krakowskich wystawiony przez Jakuba Zadzika, B. K. dziś mieszkanie Prezesa Kommissyi Woiewódzkiey (…) Gmach ten, iak zewnątrz tak i wewnątrz wspaniały; rozkład sal i pokoiów odpowiedni początkowemu przeznaczeniu: tak iak przepych w rzeźbie z różno – kolorowych marmurów, malowideł kosztownych, powiększey części historycznych, bogactwom biskupów krakowskich. Gmach ten mieszcząc w sobie mężów znakomitych w kościele i narodzie, powinienby wiele od życia ich i dzieiów materyałów dostarczyć; tymczasem podlegaiąc nieszczęsnym wypadkom w równi z miastem i kraiem, nic takowego niezawiera coby do dzieiów posłużyć mogło. (…) Jedna z sal mieści w sobie portrety Biskupów krakowskich (…) te portrety godne są lepszego mieysca i zachowania, aby potomność nie powiedziała że i wiek XIX nie ochraniał pamiątek narodowych od zagłady. Dwa obrazy z teyże sali (…) złożone zostały w domu Towarzystwa Przyiaciół Nauk w Warszawie. Znayduią się ieszcze malowidła historyczne na sufitach w innych salach, lecz tak za rządu Austriackiego zniszczone, iż z trudnością przedmioty wyrażone rozeznać można, iednak gdyby zdięte i odświeżone zostały, zapewne praca byłaby nie próżną, i rzecz interesownieyszą iak w dwóch wspomnianych”. Niestety wiek XIX często ochraniał „pamiątki narodowe od zagłady” na swój rewolucyjny sposób – m.in. umieszczając zagrabione kościelne mienie w publicznych instytucjach, ale i nierzadko w prywatnych kolekcjach…

    Po powstaniu listopadowym, gdy w roku 1837 województwa Królestwa Polskiego zamieniono na gubernie i powstała gubernia krakowska z siedzibą w Kielcach, w pałacu zainstalował się skrzętnie tzw. Rząd Gubernialny. Cztery lata później utworzona zostaje gubernia kielecka. W październiku 1844 r. spiskowcy, pod wodzą wyżej wspomnianego księdza – rewolucjonisty – Piotra Ściegiennego, planowali atak m.in. na dawny pałac biskupi – siedzibę tzw. Kieleckiego Rządu Gubernialnego. Jak już wiemy, do wybuchu powstania nie doszło w wyniku zdrady i aresztowania przywódców spisku. W 1845 r. połączono gubernie kielecką i sandomierską w gubernię radomską, a w kieleckim pałacu dalej kwitła w najlepsze biurokratyczna „twórczość” urzędników, tyle że niższego szczebla – powiatowego.

    Po powstaniu styczniowym – w roku 1867 – ponownie utworzono gubernię kielecką, a pałac – na powrót zajęty przez urzędników szczebla wyższego – ucierpiał nieco w wyniku dokonanych wówczas zmian architektonicznych. Usunięto m.in. barokowe hełmy wież, część rzeźb i portali. Na szczęście były to zmiany niewielkie.

    W gmachu tym od 12 VIII 1914 r. – po wkroczeniu do Kielc tzw. Pierwszej Kompanii Kadrowej i reszty sił strzeleckich Józefa Piłsudskiego – Michał Sokolnicki – „Komisarz Wojsk Polskich” ogłosił objęcie miasta w posiadanie „Rządu Narodowego”. Mieścił się tu także „Sztab Główny” oddziałów polskich pod komendą Józefa Piłsudskiego, walczących u boku Austriaków. Jak już wiemy z powyższego opisu tej historii, w rzeczywistości nie było żadnych „Wojsk Polskich”, ani „Rządu Narodowego”, a Piłsudski – operując w polu na progu I wojny światowej pod ścisłą kontrolą wywiadu austriackiego – posłał z Krakowa do Królestwa garstkę (w zdecydowanej większości nieświadomych tego) słabo uzbrojonych młodych ludzi z zamiarem wzniecenia powstania na terenie zaboru rosyjskiego, narażając ich na śmiertelne niebezpieczeństwo już u zarania całej tej akcji (na domiar złego niósł też na te ziemie utopijne hasła socjalizmu)… Z zamiaru wzniecenia owego powstania nic nie wyszło, a komendant Piłsudski tak wspominał kielecki pałac: „Zgodnie ze zwyczajami wojennymi, najokazalszy budynek na kwaterę zajmuje ten kto jest rangą najwyższy. W ten sposób siłą faktu, bo wyrzucić mnie z pałacu nie ośmielono się, zdobyłem pozory wyższości. Toteż Austriacy i Niemcy przychodzili do mnie z pokorą, uważając widocznie, że skoro mieszkam w pałacu, to tym samym jestem już wyższy. I nie mogę zapomnieć goryczy, jakiej doznałem, gdy przejeżdżając później przez Kielce, tłukłem się na przedmieściu, gdy inni ten pałac zajmowali”.

    Do osoby Piłsudskiego i szczególnego upamiętnienia jego pobytu w Kielcach w 1914 r. niebawem wrócimy, a teraz dodajmy, że w pałacu wówczas mieścił się także tzw. „Komisaryat Wojsk Polskich”, komenda intendentury, redakcja „Dziennika Urzędowego Komisaryatu Wojsk Polskich w Kielcach” (pierwszy numer ukazał się 27 VIII 1914 r.), poczta polowa, biuro werbunkowe, biuro przepustek i drukarnia. 

    W 1919 r. – na mocy tzw. „ustawy tymczasowej” wprowadzającej w odrodzonej Rzeczypospolitej nowy podział administracyjny (na bazie dawnych guberni Królestwa Polskiego) – wśród pięciu pierwszych polskich województw powstaje województwo kieleckie, a siedzibą jego władz staje się dawny pałac biskupów krakowskich w Kielcach. Województwo to należało do największych w II RP – obejmowało ponad 25 000 km² i liczyło ponad 2 000 000 mieszkańców. W jego granicach znalazły się takie miasta, jak Częstochowa, Radom, Kozienice, Sosnowiec, Będzin, Zawiercie, Olkusz, Sandomierz. Na niewielkim odcinku województwo graniczyło z Niemcami. Pierwszym wojewodą kieleckim został Stanisław Pękosławski (1919 – 1923). W dwudziestoleciu międzywojennym zaczęto też odtwarzać niektóre zabytkowe elementy architektoniczne pałacu, m.in. barokowe hełmy wież.

    We wrześniu 1924 r., w czasie podróży ze Spały do Pińczowa, Kielce i dawny pałac biskupi – ówczesny urząd wojewódzki – odwiedził prezydent RP Stanisław Wojciechowski, o czym z przejęciem donosiła „Gazeta Kielecka” z 28 IX 1924 r.: „W planie podróży w tamtą stronę leżało tylko krótkie zatrzymanie się Pana Prezydenta w samych Kielcach dla spożycia śniadania u Pana Wojewody w ścisłym gronie świty. Miasto mogło więc witać gościa jedynie samorzutnie podczas przejazdu ulicami. Na ul. Kościuszki przed domem p. Wojewody szpaler tworzyło wojsko, a od bramy przez dziedziniec aż do drzwi pałacu – harcerze. (…) W powrotnej drodze również w tych samych warunkach odbył się podwieczorek u p. Wojewody, ale już w szerszem gronie zaproszonych, celem przedstawienia Panu Prezydentowi wyższych urzędników kieleckich i kierowników szkół państwowych”. Prezydenta Wojciechowskiego gościł wówczas w Kielcach wojewoda Ignacy Manteuffel (1924 – 1927). Ostatnim międzywojennym wojewodą kieleckim był Władysław Dziadosz (1934 – 1939) – późniejszy minister polskiego rządu w Londynie.

    W 1937 r. – w obliczu planów nowej reformy administracyjnej Polski – powołano Komitet Obrony Województwa Kieleckiego przed Likwidacją. Petycje szły wysoko – do marszałka Edwarda Rydza – Śmigłego, któremu nadano honorowe obywatelstwo Kielc, a także do ministra Józefa Becka. Starania te, oparte mocno o tradycje legionowe – Piłsudczykowskie – miasta, tak bliskie ówczesnym politykom sanacji, odniosły skutek. Kielce pozostały stolicą województwa. Jednak, na mocy ustawy z 9 IV 1938 r., zmieniającej granice pięciu województw, powiat opoczyński i część powiatu koneckiego włączono w skład województwa łódzkiego.

    Po wejściu do Kielc 5 IX 1939 r. Niemcy zajmują siedzibę urzędu wojewódzkiego w kieleckim pałacu, tworząc na części jego terenu przejściowy obóz jeniecki. W dniu 10 IX 1939 r. w pałacu zatrzymał się na krótko Adolf Hitler, uczestnicząc w odprawie operacyjnej stacjonującego tu niemieckiego sztabu. Po przyjęciu meldunków, tego samego dnia, z lotniska w pobliskim Masłowie odleciał do swej kwatery polowej w Opolu. Pałac staje się wkrótce siedzibą okupacyjnych władz niemieckich na teren miasta wydzielonego Kielce i powiatu kieleckiego w granicach dystryktu radomskiego tzw. Generalnego Gubernatorstwa z siedzibą w Krakowie.

    Po opuszczeniu Kielc przez Niemców w pałacu instaluje się polskojęzyczna administracja sowiecka, zarządzająca, nowym województwem kieleckim, powołanym dekretem PKWN 21 VIII 1945 roku. Województwo to zostaje nieco okrojone w porównaniu do tego sprzed II wojny światowej – odłączono m.in. Sosnowiec, Będzin, Zawiercie i Olkusz. W roku 1950 odłączono też powiat częstochowski (na rzecz województwa katowickiego), ale województwo zyskało powiaty konecki i opoczyński (odłączone z województwa łódzkiego). Taki kształt województwa kieleckiego dotrwał do roku 1975 – do czasu wprowadzenia tzw. „reformy Gierkowskiej”, kasującej powiaty i przenoszącej większość uprawnień na władze wojewódzkie i gminy. Nowe województwo utraciło wówczas m.in. Radom i Sandomierz, ale z powierzchnią ponad 9 000 km² zajmowało szóste miejsce w kraju pod względem wielkości obszaru. Jednak wówczas kielecki urząd wojewódzki mieścił się już w nowym, obszernym gmachu, mogącym z powodzeniem gromadzić pod swym dachem rozrastającą się szybko biurokratyczną armię, walczącą z mozołem „o godny byt ludu pracującego miast i wsi”.

    W roku 1970 województwo kieleckie zostaje odznaczone sowieckim Orderem Krzyża Grunwaldu I klasy – „w 25 rocznicę zwycięstwa nad faszyzmem”… Wtedy właśnie urzędnicy wojewódzcy wyprowadzają się z dawnego pałacu biskupiego, a w 1971 r. jego wnętrza zostają przeznaczone na cele muzealne. Historia kieleckiego muzealnictwa jest niezwykle ciekawa oraz bogata i jeszcze do niej wrócimy, a teraz – tak w zupełnym skrócie…

    We wrześniu 1908 r. przy oddziale kieleckim Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego powstało pierwsze muzeum regionalne. W okresie II wojny światowej jego zbiory zostały częściowo rozproszone. Od 1945 r. zostaje ono wskrzeszone pod nazwą Muzeum Świętokrzyskiego, by w roku 1975 uzyskać godność Muzeum Narodowego – jednego z ośmiu w Polsce. Dziś jego główną siedzibę stanowi kielecki Pałac Biskupów Krakowskich.