Dziś przedstawiam kolejny fragment zapisu naszego filmu na kanale YouTube Miotła czasu pt. „A imię jego... Diabeł - historia Stanisława Stadnickiego", który jest jednocześnie zaproszeniem do oglądania tegoż filmu. Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: Jak dalej poczynał sobie Diabeł i jak skończył?
PW
W początkach roku 1606 Diabeł zajmuje majętność Wojutycze, należącą do Jadwigi z Herburtów Drohojowskiej, gdyż nieżyjący już mąż Jadwigi – Jan Tomasz Drohojowski – referendarz koronny – nie uregulował długu wobec Stadnickiego w wysokości 11 000 złotych.
PK
W tymże roku szlachta wszczyna bunt przeciwko królowi Zygmuntowi III – zwany rokoszem Zebrzydowskiego – od nazwiska przywódcy rebelii – Mikołaja Zebrzydowskiego. Panowie bracia nie chcą dopuścić do wzmocnienia władzy królewskiej.
PW
Wśród wodzów rokoszu był również nasz Stanisław – Diabeł Łańcucki, o którym Władysław Łoziński pisał:
PK
„Najradykalniejszy ze wszystkich rokoszan, najzuchwalszy warchoł, najognistszy mowca, stawiający całą sprawę na ostrzu szabli, palący wszystkie mosty między tronem a szlachtą (…) Nie rokować, nie dochodzić, nie badać, nie gadać – bić od razu, wziąć na szable króla, złapać go, zdetronizować, oto cały program jego”.
PW
W czasie buntu Stadnicki staje na czele ok. 1000 żołnierzy – 400 husarzy, 400 – piechurów i 200 kozaków. Sam Diabeł nie zawsze był taki kozak, bowiem w październiku 1606 r. dał nogę spod Janowca za Wisłę, pozostawiając swych kamratów naprzeciw armii królewskiej.
PK
Król pokonuje wątłe siły rokoszan pod Guzowem 5 VII 1607 r., ale wśród przegranych nie ma Stadnickiego… W anonimowym wierszu „Postępek rokoszu w Koronie Polskiej”, zapisano:
PW
„Mówili wtenczas ludzie, już się tak rzecz godzi,/ Że ten pan w niebezpieczny raz zawsze uchodzi”.
PK
Na sejmie w 1609 r. dochodzi do ukorzenia się rokoszan i ugody z królem, a Stadnicki znalazł się na liście tych, którym wszystko uszło na sucho. Jednakże musiał odszczekać publicznie na sejmie wcześniejsze obelgi względem króla.
PW
Najsłynniejszym konfliktem wywołanym przez Diabła była prywatna wojna z Łukaszem Opalińskim – starostą leżajskim. O co poszło?
PK
Niektórzy twierdzą, że poszło o karła… Owego karła miał Opaliński podarować imć Sojeckiemu – panu na Lachowiczach. Gdy Stadnicki najechał Lachowicze porwać miał onego karła na Łańcut, a Opaliński poczytał to sobie za wyjątkową zniewagę.
PW
„Karzełek maluje świat
W śnieżnopolarne koronki
Marzenie maluje Was
... A tam, gdzie łzy wiszące
Czas grać... psia kość
Czas pić…” - jak śpiewał Roman Kostrzewski – wokalista grupy KAT.
PK
Być może imć Stadnicki coś wypił, kat go ominął, ale koniec końców przegrał… Lecz nie uprzedzajmy wypadków...
PW
Musimy dodać, że na zamku w Łańcucie Stadnicki więził i torturował ludzi. Wśród więźniów byli też stronnicy i dworzanie Opalińskiego.
PK
Czas zatem zstąpić z Diabłem do jego piekieł w podziemiach łańcuckiego zamku… Idziemy tuż za nim krętymi schodami w dół… Mrok rozświetla płytko pochodnia trzymana w ręku Stadnickiego… Widzimy jego plecy okryte deliją podbitą futrem z norek… Wchodzimy wreszcie do dość obszernego lochu, rozświetlonego skąpo szarpanym ogniem kilku kaganków, umieszczonych na ścianach...
PW
Na podłodze widać postacie czterech mężczyzn… Gdy wzrok zaczyna przyzwyczajać się do otoczenia, odsłania się przed naszymi oczami makabryczny obraz… Wszyscy czterej mężczyźni przykuci są łańcuchami do kamiennych ścian… Jeden z nich przechyla głowę w naszym kierunku, ukazując puste, ociekające krwią oczodoły… Drugi drga jakoś dziwnie – wysztywniony nienaturalnie – na posadzce zbroczonej posoką… Z jego ust wystaje solidnie zaostrzony kij, którego drugi koniec sterczy wyraźnie pomiędzy jego nogami… Trzeci ma rozcięty szeroko brzuch, głowę bezwiednie opuszczoną na piersi, zaś na podłodze leżą jego zakrwawione trzewia...
PK
Czwarty jest nietknięty… Szarpie się, chcąc wyrwać ze ścian łańcuchy, i krzyczy z przerażeniem na widok Diabła, który właśnie chwyta za żelazny pręt wetknięty do rozżarzonego węgla… Unosi pręt ku górze, ukazując rozpalony do czerwoności jego koniec...
PW
Chcecie wiedzieć, co będzie teraz robił Stadnicki? My nie bardzo… Mamy dość… Wychodzimy z tego piekła… Sami dopowiedzcie sobie, co było dalej, jeśli macie ochotę…
PK
Posłuchajcie jednak, co w tym czasie prawił o sobie samym Stanisław:
PW
„Na gościńcu mieszkam: radnie bym zamek mój ze szkła miał, niźli z muru, żeby każdy widział cnotliwe życie moje”.
PK
I co wy na to?
PW
Każdy sam odpowie sobie na to pytanie… Posłuchajmy lepiej, co 28 IV 1608 r. Stadnicki napisał do Opalińskiego w tzw. „odpowiedzi szlacheckiej”:
PK
„Łukaszu Opaliński! (…) obsyłam cię przez woźnego i szlachtę wzajemnie ci odpowiadając, abyś się mnie strzegł na wszelakim miejscu, chodząc, śpiąc, w kościele, w łaźni, bo się na twym gardle mścić tego będę, gdyż już nazbyt cierpiwościm zażywał”.
PW
W tymże roku doszło do bitwy między adwersarzami, w której nadęty i przekonany o swej sile Stadnicki przegrał. Zwycięski Opaliński zdobył Łańcut i puścił go z dymem…
PK
Czyli „Opaliński diabła pobił, a piekło spalił” – jak wówczas mówiono… Podobno w zdobytym Łańcucie odkryto trefną mennicę, w której Stadnicki bił fałszywą monetę z wizerunkiem króla – jak zeznał Opaliński w sądzie.
PW
Stadnicki powraca do Łańcuta i mści się okrutnie na swych poddanych, którzy wzięli udział w rabowaniu jego zamku. A skoro powiedzieliśmy wyżej o Annach, które mieszały w tym piekielnym kotle, to mamy kolejną – Annę Opalińską, która zarzuciła Diabłowi „akta okrucieństwa, na które tylko piekielna imaginacja zdobyć by się mogła” – jak pisze Władysław Łoziński. Co pisał dalej?
PK
Przykładowo: „… z Marcina Patro z Łukawca kazał najpierw drzeć pasy, potem oderżnąć mu piłą ręce, a w końcu z podeszwami nóg umieszczonymi na ostrej bronie zakopać żywcem w ziemię aż po szyję”. Co było dalej?
PW
Zemsta Diabła była z dna samego piekła. Najechał i spalił Tyczyn, gdzie doszło do profanacji kościoła i zabicia rajcy – Jana Dembowego. Następnie Stadnicki zagarnął całe starostwo leżajskie i „w pustynię obrócił” – jak pisał Łoziński, który podsumowuje ten piekielny moment dziejowy tak:
PK
„Przez cały ten czas (1608 – 1609) Stadnicki 36 dzierżawców Opalińskiego ograbił i wypędził, 10 kościołów sprofanował, 150 ludzi zabił, 9 000 sztuk bydła zabrał”.
PW
Opaliński wraca kierwa z Krakowa, abratować, co się da, wysyła swą żonę – Annę do Wielkopolski i próbuje pojednać się ze Stadnickim. Tych prób pojednań było wiele, ale żadna nie zakończyła się sukcesem…
(przepraszamy za pogłos)
PK
Ponownie zdradzony przez Diabła Opaliński, tracąc wielu ludzi w walce, ledwie ratuje swoje życie i uchodzi z duszą na ramieniu…
PW
Opaliński tak zubożał, że musi prosić o pożyczki na walkę z ze Stadnickim po całym kraju. Próbuje wyzwać go nawet na pojedynek, by załatwić sprawę honorowo…
PK
Ale czy diabeł ma honor? Stadnicki odmawia.
PW
W roku 1609 dwa nasze koguty spotkały się jeszcze w Lublinie, gdzie doszło do niezłej burdy. Stadnicki napadł na karczmę, w której zatrzymał się Opaliński, ale spotkał się z godną odpowiedzią. Opaliński, wsparty przez pospólstwo, wyrzucił go z miasta...
PK
Diabeł pała zemstą, lecz rozumie, że potrzebny mu jest czas. Śle listy do króla, do prymasa, kaja się, wskazuje na swoje krzywdy… Staje się – można by rzec – najwierniejszym poddanym i sielskim ziemianinem… Król nie daje temu wiary.
PW
Tymczasem Opaliński rośnie w siłę. Diabeł zaś liczy na posiłki z Siedmiogrodu, a nie czując się bezpiecznym w Łańcucie wysyła swą żonę – Annę wraz z dziećmi do Wojutycz, a główną swą kwaterę przenosi bliżej granicy węgierskiej – do Rybotycz.
PK
Opaliński pewnie myśli: A choćbyś uszedł na Węgry, dopadnę cię i powieszę za Ziobro… A tymczasem potańcuję sobie z twoją familią w Wojutyczach.
PW
Diabeł wyjeżdża do Siedmiogrodu po posiłki.
PK
O świcie 15 VII 1610 r. rozpoczyna się atak na Wojutycze… Ostatni obrońcy padają pod szablami Opalińczyków zarżnięci jak świnie – jak zapisał Marcin Stadnicki w akcie sądowym w Sanoku, dodając, że dwór wojutycki przelewał się dosłownie od krwi ludzkiej...
PW
Anna Stadnicka wraz z dziećmi wzięta jest do niewoli. Diabeł jest ustawicznie ścigany i co i rusz wychodzi z matni. Polują na niego jak na dzikiego zwierza. Ma przy sobie ledwie 100 ludzi, a posiłki z Węgier nie nadchodzą...
PK
Stadnicki wysyła na zwiad kilku swoich ludzi, którzy za pieniądze wydają go Opalińskiemu, który wysyła silny oddział kozaków w służbie Anny Ostrogskiej – wojewodziny wołyńskiej – jego sojuszniczki.
PW
Jest 20 VIII 1610 roku… Początkowo Stadnicki, widząc jeźdźców zbliżających się do dworu w Tarnawie, gdzie przebywał, myśli, że to węgierskie posiłki, ale gdy orientuje się, że to obława, idąca uczynić zeń gulasz, w ostatniej chwili dosiada konia i pędzi galopem do pobliskiego lasu.
PK
W pewnym momencie, pogania konia precz i kryje się za zwaloną kłodą...
PW
Obława mija go… Myśli, że jest bezpieczny… Wychodzi spod kłody i prostuje kości, słońce ciepłymi promieniami przebija przez korony drzew, dając przyjemne odczucie ciepła i grając figlarnie refleksem w rubinowym oku jego pierścienia…
PK
Wtem słyszy głos dobiegający zza krzoków:
PW
Pane Stadnicki!
PK
Gdy Diabeł odwraca się powoli w kierunku owego głosu, widzi kątem oka wojownika w futrzanej czapie. Za chwilę staje zeń twarzą w twarz… Wojownik rzecze:
PW
Nie chciałem ci strzelać w plecy, Diable… Wraz z końcem tych słów leśną przestrzeń rozdziera huk wystrzału, z lufy rusznicy pluje ogień i bucha prochowy dym...
PK
Diabeł chwyta się jedną dłonią za pierś, a drugą dobywa szabli i mówi:
Mnie Diabłem zowią tylko murwysynowie, a od takich ja zelżon być nie mogę…
PW
Wtem wokół powstaje tumult, błyska kilka szabel… Powraca obława… Szabla Diabła wywija ostatnie młynki, w pewnym momencie opada wraz z prawicą...
PK
W ciele Diabła tkwi kilka ostrzy, które po wyciągnięciu spływają po zbroczu przeklętą posoką...
Jeden ze zwycięzców odcina Stadnickiemu głowę… Czeka za nią duża nagroda...
PW
Kim jest ten, który zabił Diabła? Różnie mówią… Wiemy, że był to sługa kolejnej Anny – Anny Ostrogskiej – Tatarzyn, zwany Persa… A może Pers zwany Tatarzynem… Inni uważają, że był to kozak imieniem Szowleha, a może Żymianin – Szalom Alejchem…
PK
W każdym razie człek ów za ten uczynek został nobilitowany do stanu szlacheckiego i na sejmie 1613 r. nadano mu nazwisko Macedoński.
PW
Co prawda nie Aleksander, ale jednak… I co wam rzec na koniec?
PK
Diabeł to książę kłamstwa… „Ale kiedy prawda milczy, fałsz tym śmielej głos podnosi, a fałsz więcej spustoszenia narobił w rozumach i charakterach, niżeli prawda zadała bólu sercom” – jak zapisał Władysław Łoziński.
PW
Dziękujemy wam, drodzy widzowie, że byliście z nami w tym odcinku. Dziękujemy wam bardzo za dotychczasowe wsparcie i prosimy o kciuki w górę, komentowanie, subskrybowanie i przekazywanie znajomym. Do następnego odcinka, czyli do zobaczenia i usłyszenia… mamy nadzieję, że szybciej niż na początku przyszłego miesiąca, ale nad tym jeszcze pracujemy.
Mówili do was: Paweł Wojtyś
PK
I Paweł Kobus.
Cześć, hej!