wstążka świętokrzyska

A co po rewolucji? Warszawa 30 XI 1830...

Dziś przedstawiam kolejny fragment zapisu naszego filmu na kanale YouTube pt. „Pijana Noc Listopadowa 1831", który jest jednocześnie zaproszeniem do oglądania tegoż filmu. Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: A co po rewolucyjnej pijanej nocy listopadowej 1830?

PW

Mglisty świt 30 XI 1830 r. odsłonił upiorny obraz Warszawy… Pijani w sztok żołnierze, leżący w objęciach prostytutek na ulicach splamionych krwią, leżący obok trupów… 

PK

Spiskowcy, poza planem wojskowego opanowania stolicy, nie mieli żadnego planu dalszego działania… 

PW

Dobrego planu nie miał chyba również Konstanty, który być może nie wiedział, iż w Warszawie „lękano się też, aby W. Ks. nie uderzył na miasto, coby mógł z łatwością uskutecznić i dawny przywrócić stan rzeczy, tembardziej, iż rząd opieszale i z niepewnością działał” – jak dodawał Tymoteusz Lipiński… Sęk w tym, że żaden rząd nie działał, a i przez następne miesiące ścierały się różne koncepcje i kolejne władze powstania nie mogły się zdecydować, czy jednoznacznie pertraktować z Rosją czy jednoznacznie walczyć… Z resztą chyba nie było już odwrotu, bo Mikołaj I nie wybaczał buntownikom, a czas upływał…

PK

Wszyscy pozostali przy życiu generałowie i pułkownicy również nie chcieli tego powstania, jednak rewolucyjny mord rytualny 7 z nich miał skuteczne działanie odstraszające – po prostu zadziałał terror. 

PW

Generałowie i rząd 30 XI 1830 r. postawieni zostają praktycznie w sytuacji bez wyjścia. Skoro ani Konstanty, ani generalicja, nie zdecydowali się na twarde zdławienie rebelii w nocy, przerzucając się tym gorącym kartoflem, to rano było już za późno. A spiskowcy po wytrzeźwieniu żądają od gen. Józefa Chłopickiego, by stanął na czele buntu… 

PK

Generał Chłopicki – zasłużony i uzdolniony dowódca – zdymisjonowany na własną prośbę po konflikcie z Konstantym o rozpięty mundur – był dla spiskowców idealnym wyborem… Tak im się przynajmniej wydawało… 

PW

Chłopicki po odejściu z wojska oddawał się swoim ulubionym zajęciom – m.in. grał w karty i chodził do teatru. W noc listopadową był w teatrze, a na wieść o wybuchu buntu ukrywał się w mieszkaniu znajomych, aby uniknąć losu dyktatora powstania. Tej strasznej nocy Chłopicki stwierdził: 

PK

„Półgłówki zrobiły burdę, za którą ciężko przypłacić mogą. Mieszać się do tego nie należy. Marzyć o walce z Rosją, która po trzykroć sto tysięcy wojska zalać nas może, gdy my zaledwie 50 tysięcy mieć możemy, jest pomysłem głów, co im piątej klepki brakuje”.

Mimo to Chłopicki na początku grudnia 1830 r. zmuszony jest przejąć władzę wojskową w Królestwie Polskim, które idzie na wojnę z Rosją… 

PW

Buntownicy oddają zatem władzę w ręce ludzi, którzy wcale jej nie chcieli – doskonale rozumiejąc beznadziejność walki zbrojnej. Przez cały czas będą starali się wyjść z tej awantury cało, zakończyć ją, zachować twarz i nie dopuścić do całkowitej klęski, pertraktując z carem. 

PK

Tymczasem wielki książę Konstanty z Wierzbna prowadzi rozmowy z tzw. rządem tymczasowym, powstałym w Warszawie. Jednak widząc, że nic już nie wskóra, zwalnia z przysięgi wiernych sobie polskich oficerów i opuszcza granice Królestwa. Do granicy odprowadza go jego adiutant i przyjaciel – płk. Karol Turno. Gdy się rozstawali, Turno rzekł do Konstantego:

PW

Niech waszą książęcą mość Bóg prowadzi. Ja będę zmuszony bić się teraz przeciwko waszej książęcej mości… 

PK

Konstanty przyjmuje słowa płk. Turno ze zrozumieniem i aprobatą. A i reszta generałów oraz wyższych oficerów – po zwolnieniu ich z przysięgi – przechodzi – acz niechętnie – na stronę rebeliantów, których hasłem było: wszystko albo nic. Natomiast hasło generałów mogłoby brzmieć: ani wszystko, ani nic. 

PW

W nadchodzącej nieuchronnie wojnie z Rosją będą dalej ginąć z polskiej ręki – posądzani o zdradę – zabijani przez własnych żołnierzy na polu walki i wieszani przez rewolucyjny motłoch.

PK

Tak jak kolejnej strasznej nocy – 15 VIII 1831 r., gdy wyciągnięto ich z więzienia i zamordowano. Zginęli wówczas, powieszeni lub zakłuci bagnetami, m.in.: gen. Antoni Jankowski, gen. Józef Hurtig, gen. Ludwik Bukowski, gen. Antoni Sałacki… 

PW

Ogółem, w czasie powstania listopadowego zginęło 16 polskich generałów. Aż 11 z nich padło z polskiej – rewolucyjnej – ręki, nie rosyjskiej. 

Natomiast gen. Chłopickiego – po objęciu przezeń władzy nad wojskiem – stać było jedynie na rozwiązanie szkoły podchorążych, zruganie Wysockiego i zamknięcie go na krótko do aresztu wraz z Urbańskim i Zaliwskim…

PK

Obecnie – 29 XI – na pamiątkę tej krwawej nocy – obchodzimy Dzień Podchorążego… Po zmroku na placach apelowych wyższych szkół wojskowych, często w mundurach z epoki i przy blasku pochodni, maszerują współcześni podchorążowie… Czy Wysocki i spółka zasługują na to, aby być wzorem dla przyszłych oficerów? Niech każdy sam odpowie sobie na pytanie, czy był to dzień chwały, czy hańby Wojska Polskiego? 

PW

Pomnik, poświęcony pamięci zamordowanych generałów, odsłonięty w 1841 r. na Placu Saskim w Warszawie (obecnie Pl. Piłsudskiego), a w 1889 r. przeniesiony na tzw. Plac Zielony, był ustawicznie obiektem chuligańskich ataków – oblewano go nieczystościami, załatwiano się pod nim, a socjaliści z PPS próbowali wysadzić go w powietrze w 1914 roku. Ostatecznie rozebrano go w 1917 roku. 

PK

To, co wydarzyło się podczas nocy listopadowej 1830 r., nosi w pewnym sensie znamiona ojcobójstwa i królobójstwa – czyli znamiona rewolucji.

PW

Aleksander I poczytywał sobie wierność Wojska Polskiego wobec Napoleona za wielki atut, podziwiał Polaków, że byli z nim do końca. Wyciągnął do nich rękę, wbrew Austrii, Prusakom i Petersburgowi, myśląc, że jak złożą przysięgę, to nie zdradzą…

PK

Książę Adam Jerzy Czartoryski, który ugiął się pod rewolucyjnym naciskiem i wziął udział w wojnie z Rosją 1831 r., podpisując sejmowy akt detronizacji Mikołaja I, powiedział: „Panowie, gubicie Polskę…”. Czartoryski za opowiedzenie się po stronie buntowników zostaje skazany przez cara na śmierć przez ścięcie toporem. A przecież książę Adam był przez lata ministrem spraw zagranicznych Rosji i przyjacielem Aleksandra I… 

PW

Natomiast radykalny rewolucjonista – Maurycy Mochnacki – napisał: „Noc 29 listopada, uznanie rewolucji za narodową, odsądzenie Mikołaja od tronu polskiego ... ochocza młodzież, waleczne wojsko: otóż panorama rewolucyjna narodu polskiego, który obecnie zwrócił na siebie uwagę całej Europy”. Stwierdził też, że nie chodziło o to, by powstanie zakończyło się sukcesem, ale o to, by zniszczyć to państwo… I to udało się w ciągu jednej nocy… 

PK

Mówimy – i słusznie – że działanie spiskowców było działaniem bez głowy, bez żadnego planu… Ale być może w tym przypadku planem był brak planu… Tak czy siak obce służby i loże zacierały ręce z radości… 

PW

Wszelako był to ewenement – działanie bez kadr, bez analizy i chłodnego rozumowania, z utopijną romantyczną wizją o samostanowieniu narodów wbrew twardym realiom i interesom ówczesnego świata. Bez logiki i krzty rozsądku…

PK

Szaleńczy poryw 200 ludzi w noc listopadową – bez żadnego porozumienia z władzami Królestwa – sprawił, że kraj wypowiedział posłuszeństwo swemu monarsze i znalazł się w stanie wojny z największym imperium ówczesnego świata.

PW

Mimo wystawienia 100 tysięcznej armii, brakowało karabinów i amunicji. Znów trzeba było przekuwać kosy na sztorc dla wielu oddziałów Wojska Polskiego. Mimo znaczących zwycięstw na polu walki 1831 r. klęska była nieunikniona… Żołnierz polski bił się jednak dzielnie, chwalili go rosyjscy dowódcy… I teraz – przy pomocy naszego wehikułu czasu – przeniesiemy was w krótkich kadrach w czasie i przestrzeni, ukazując wybrane zdarzenia z roku 1831… 

PK

5 II 1831 r. – ponad 100 tysięczna armia rosyjska pod dowództwem feldmarszałka Iwana Dybicza wkracza w granice Królestwa Polskiego… 

PW

10 IV 1831 r. – bitwa pod Iganiami… Spójrzmy na sztabowców rosyjskich, obserwujących pole bitwy… W pewnym momencie jeden z nich, widząc atak polskich piechurów, znoszących na bagnetach rosyjską piechotę, biegnie w kierunku pierwszej linii. Za nim pędzi kilku adiutantów, próbując go powstrzymać. To wielki książę Konstanty Pawłowicz, który krzyczy z entuzjazmem:

PK

„To moi chłopcy tak biją! To moi chłopcy!”.

PW

Wkrótce epidemia cholery mocno przetrzebi rosyjskie szeregi, a książę Konstanty – w niejasnych do końca okolicznościach – wyzionie ducha w czerwcu 1831 roku…

PK

Koniec sierpnia 1831 r. – Rosyjska armia feldmarszałka Iwana Paskiewicza w sile ok. 80 000 żołnierzy i 400 armat wykonuje manewr obejścia Warszawy od północy i staje na jej płd. przedpolach. Warszawy broni 35 000 żołnierzy i 220 armat… W szeregach polskich panuje chaos i rozprężenie, dowodzenie jest fatalne, permanentnie brakuje broni i amunicji… 

PW

4 IX 1831 r. – dochodzi do rozmów polsko – rosyjskich. Spójrzmy na delegację polską, której przewodzi gen. Ignacy Prądzyński. Kto stoi obok niego? Piotr Wysocki – już major Piotr Wysocki – włączony do delegacji, aby uspokoić lewicowych radykałów, wszędzie węszących zdradę… Rozmowy kończą się fiaskiem… Gdy Polacy odchodzą, ze strony rosyjskiej padają słowa: 

PK

Co wy robicie? Mogliście być elitą cesarstwa… 

Książę Michaił Gorczakow ma nader posępną minę… 

PW

Noc z 5 na 6 IX 1831 r. – wojska rosyjskie dokonują przegrupowania z kierunku płd. na zach. i o świcie 6 IX stają na rogatkach Woli, powodując jeszcze większy chaos i zaskoczenie w polskim dowództwie, spodziewającym się ataku od strony Mokotowa… Jest za późno na jakikolwiek manewr… 

PK

6 IX 1831 r. godzina 5:00 – rozpoczyna się szturm na pośpiesznie i niedokładnie wzniesione fortyfikacje wolskie… Spójrzmy na redutę nr 54… „Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzona, Jak głaz bodzący morze, reduta Ordona” – jak pisał Adam Mickiewicz… Reduta ta jest kluczowa, a tkwi w pustce – zgodnie ze słowami wieszcza… Sąsiednie pozycje są nie obsadzone… Ordon przez lunetę widzi morze rosyjskiej piechoty i armaty… Tyle tylko, że to nie jest reduta Ordona. Redutą nr 54 dowodzi mjr. Ignacy Dobrzelewski, mający pod swoją komendą ponad 300 ludzi. Ppor. Konstanty Julian Ordon dowodzi artylerią reduty, czyli 45 kanonierami i 6 armatami… 

PW

Ok. godz. 8.00 redutą wstrząsa potężny wybuch… Strzępy ciał żołnierzy polskich i rosyjskich, wraz z ich wyposażeniem i ziemią, spadają z nieba w promieniu kilkuset metrów… To kanonier Nakrut, posłany po proch do składu artyleryjskiego, wpada tam w pośpiechu, nie bacząc, iż trzyma w ręku odpalony lont… 

PK

Eksplozja jest dziełem przypadku… Reduta 54 w dużej części stanowi ogromny lej w ziemi… Wrzucone doń zostaną setki ciał poległych – Polaków i Rosjan… Obok owej potężnej wyrwy w ziemi stoją polscy jeńcy, a wśród nich – w opalonym od prochu mundurze – ppor. Ordon… Jeszcze nie wie, że Mickiewicz uśmierci go swoim piórem w wierszu „Opowiadanie adiutanta”, który znamy jako „Reduta Ordona”… Jeszcze nie wie, że będzie miał aż trzy pogrzeby… Dowie się o swojej śmierci dopiero w 1833 r., gdy ukarze się drukiem wiersz Mickiewicza… i nie będzie zachwycony… Zginie śmiercią samobójczą dopiero w 1887 r., strzelając sobie w głowę… 

PW

Reduta nr 55 jest nieobsadzona. Spójrzmy teraz na Redutę 56… „W starym kościołku na Woli, Został jenerał Sowiński, Starzec o drewnianej nodze, I wrogom się broni szpadą; A wokoło leżą wodze, Batalionów i żołnierze, I potrzaskane armaty, I gwery: wszystko stracone!”– to oczywiście fragment wiersza naszego kolejnego wieszcza – Juliusza Słowackiego. Generał Sowiński ginie na swej reducie prawdopodobnie od kul i bagnetów rosyjskich, próbując poddać resztki ocalonych, a w tym momencie otrzymując ogień ze strony resztek zdesperowanych obrońców… Widzimy zakrwawioną drewnianą nogę generała, która ocaliła go w czas listopadowej rzezi polskich generałów… 

PK

Zanim to nastąpiło, polskie dowództwo posyła reducie nr 56 odsiecz w sile jednego batalionu 10. ppl… Kto nim dowodzi? No mjr. Piotr Wysocki…

PW

Pośród polskich jeńców przechadza się książę Gorczakow, mrucząc pod nosem: A mogliście być elitą tego kraju… Wysocki ze skręconą nogą, rozpoznany przez Rosjan wśród jeńców, pomieszczonych w budynkach wolskiego kościoła Św. Wawrzyńca, zostaje jako więzień stanu wysłany do Bobrujska. Wraca z zesłania do Polski – na mocy amnestii po śmierci Mikołaja I – w roku 1857. Zmarł w roku 1875, żałował nocy listopadowej i nie poparł kolejnej rewolucyi – jeszcze bardziej niedorzecznego zbrojnego zrywu z roku 1863… 

PK

Jak to się wszystko zakończyło? Jaki był bilans zysków i strat? 

PW

Ano Panie, zysków okrągłe zero. A straty ogromne… Przepadły nadzieje nie tylko na niepodległy byt państwowy, ale i na poprawę ludzkiego bytowania, bowiem Królestwo Polskie zostało obciążone przygniatającą kontrybucją i obowiązkiem łożenia na stutysięczną armię. Car mianuje Paskiewicza „Księciem warszawskim”, nastaje ciemna „noc Paskiewiczowska”… Powstają mury Cytadeli warszawskiej… Powstańców wcielono na 15 lat do armii rosyjskiej. Mimo amnestii, wprowadzonej na zewnętrzny użytek propagandowy, 240 powstańców skazano na śmierć przez powieszenie, ścięcie toporem lub ciężkie roboty. Konfiskaty mienia w Królestwie objęły 10 % własności ziemskiej. Dzieci płci męskiej emigrantów popowstaniowych i pozbawione opieki zesłano w głąb Rosji, jako rekrutów specjalnych batalionów dziecięcych, jednak większość z nich zmarła w drodze z zimna i głodu…

PK

Rozwiązano armię Królestwa Polskiego, a wielu polskich oficerów przywdziało mundury armii rosyjskiej… już nie polskie… 

PW

Na koniec tej opowieści przychodzą na myśl dwa cytaty:

PK

„Jest wielu Polaków, którzy bardziej nienawidzą Rosji, niż kochają Polskę” – Roman Dmowski

„Fałszywa historia jest mistrzynią fałszywej polityki” – Józef Szujski

PW

Czy te cytaty trafnie podsumowują tę opowieść? Niech każdy sam odpowie sobie na to pytanie… 

PK

Dziękujemy wam, drodzy widzowie, że byliście z nami w tym odcinku. Dziękujemy wam bardzo za dotychczasowe wsparcie i prosimy o kciuki w górę, komentowanie, subskrybowanie i przekazywanie znajomym. Do następnego odcinka, czyli do zobaczenia i usłyszenia na początku przyszłego miesiąca. Mówili do was: Paweł Kobus

PW

I Paweł Wojtyś. Cześć, hej!