Wesołego ALLELUJA z Gór Świętokrzyskich!!! Czyli życzenia świąteczne poprzedzone rozważaniem – z autopsji wędrowniczej wziętym – nad Symbolami i Istotą Zbawienia…

Pamiętam – i zawsze będę pamiętał – moją samotną wyprawę sprzed dokładnie 11 lat – w Wielkim Tygodniu odbytą – na szczyt "Świętej Góry Lechitów” – Łyśca – Łysej Góry – Świętego Krzyża

Góry Świętokrzyskie…

Była to moja osobista „droga krzyżowa” – taka z wewnętrznymi przemyśleniami… Zatem, zanim – zakrzyknę ku Wam: Wesołego Alleluja!, zapraszam Was, Moi Drodzy, na drogę do wnętrza duszy chrześcijańskiej, drogę, która wiedzie ku symbolom i treści Zbawienia…

Na Świetym Krzyżu

Piszący te słowa, stojący na szczycie Łysej Góry - Łyśca - Świętego Krzyża - u bram klasztornych - w roku 2007... I co się tak rozmarzył?;) Nad czym tak duma?;) Posłuchajcie dalej...

Góry Świętokrzyskie…

Był kwiecień… Pogoda piękna, słoneczna od samego rana… Nie miałem wtedy do dyspozycji samochodu, a miałem dostarczyć towar do klasztoru – moje książki i widokówki… Do Huty Szklanej dojechałem busem… Wysiadka – ciężki plecak (ok. 35 kg) – „alpejka” – zarzucona na plecy… Uffff… Naprzód pod górę… Może powinienem iść od Nowej Słupi „Drogą Królewską” – najstarszą Drogą Krzyżową w Polsce (do tej Drogi jeszcze kiedyś na pewno wrócę)… Ale wybrałem – biorąc pod uwagę ciężar na plecach – wariant nieco bardziej „komfortowy”;)… I tak – za każdym kolejnym krokiem pod górę – czułem potężny ucisk na karku i nogi jak z waty… Czyli jest dobrze – myślałem – jest pątniczo…

Pierwszy przystanek – odpoczynek chwilowy – miałem przy Pomniku Katyńskim Trzech Krzyży… I choć byłem tu wiele razy, to w tym momencie spojrzałem na ten monument zupełnie inaczej… przecież to Trzy Krzyże – Symbol Śmierci i Zbawienia, podłego mordu i Poświęcenia… Ofiary za innych…(do tego miejsca wrócę na Blogu już w kwietniu – obiecuję).

Pomnik Katyński Trzech Krzyży - Huta Szklana

Pomnik Katyński "Trzech Krzyży"  - Pomnik Symbol... Krwi przelanej ku Zbawieniu Ojczyzny...

Góry Świętokrzyskie…

Już było mi lżej iść, ciężar jakby mniej przeszkadzał, stawał się czymś mniej ważnym wobec Tego Cierpienia… Mój „krzyż” był niczym wobec Takiej Ofiary… A las sprzyjał wędrówce, słońce pięknymi, świetlistymi ramionami rozjaśniało znacznie i punktowo cienie puszczy – cienie Puszczy Jodłowej… Zastanowiłem się przez chwilę, pnąc się mozolnie na szczyt „Świętokrzyskiej Kalwarii” – „Świętokrzyskiej Golgoty”, gdzie w klasztorze starożytnym wieki temu zdeponowano najświętsze dla wszystkich chrześcijan relikwie – Drzazgi Krzyża, na którym ziemskiego żywota dokonał Zbawiciel – ileż z tych drzew puszczańskich mogłoby powstać krzyży… Ale gatunek drzew nie ten i góra nie ta sama… Ale czy tak naprawdę chodzi o gatunek drzew, czy w ogóle chodzi o materię drzewną lub inną, czy jednak Symbol jest najważniejszy – ten nasz osobisty, niesiony na co dzień Krzyż… I może góra nie ta sama, ale czyż nie jest Symbolem – Golgota, Góra Czaszki… Łysa Góra… Święty Krzyż

Puszcza Jodłowa - Święty Krzyż

Puszcza Jodłowa na zboczu Łysej Góry... Żywa wielowymiarowa istota... Istota świata przyrody, której człowiek jest częścią... I niech o tym nie zapomina... Niech nigdy nie zapomina...

Góry Świętokrzyskie…

Mijając po lewej kolos betonowy wieży przekaźnikowej RTV (oczko w głowie tzw. „premiera” PRL Cyrankiewicza), uświadamiam sobie, że jestem już prawie na miejscu… Te rozważania nad istotą Symboli Zbawienia sprawiły, że czas minął bardzo szybko i nawet za bardzo nie czułem ciężaru na plecach…

Góry Świętokrzyskie…

Wkraczając – już naprawdę bardzo mozolnie – na podkowiasty dziedziniec klasztorny, kątem oka spoglądam na tablicę, umieszczoną po przeciwnej stronie – na ścianie XVII – wiecznego budynku skrzydła zachodniegoupamiętniającą pobyt w klasztorze w 1841 r. Cypriana Kamila Norwida (1821 – 1883), ufundowaną w 110. rocznicę śmierci tego wybitnego polskiego poety.

Klasztor łysogórski

A oto i ów podkowiasty dziedzińczyk "przygniatany" architektonicznie i historycznie przez świątynię - Świętokrzyską Bazylikę Mniejszą - oraz budynki klasztorne... No i jakiś kiermasz się kroi - jak widać u dołu;)

Dwudziestoletni wówczas Norwid, porzuciwszy aplikaturę w Heroldii Królestwa Polskiego, odbywając w towarzystwie Władysława Wężyka podróż artystyczno – literacką po kraju, dociera z Sandomierza przez Opatów do klasztoru łysogórskiego we wrześniu 1841 r., by przez kilka dni napawać się pięknem okolicy i przeglądać to, co pozostało z przebogatej ongi świętokrzyskiej biblioteki. Dowodem tych bibliotecznych szperań jest zachowany w jego dziennikach fragment – „ustęp pieśni” – przepisanego wówczas – „w klasztorze na Górze świętokrzyskiej w Puszczy” – ze starodawnej księgi – religijnego wiersza, który wyryto na tablicy, przed którą stoimy: „tak kościół trzyma, że gdy PAN umierał, / Na północ głowę skłoniwszy, pozierał, / Na Oliwnej / Górze dziwnej / Kończąc mękę, skłaniał rękę / Ku północnym ludziom…”.

Wiadomo też, że pod wpływem doznań w opustoszałym wówczas klasztorze świętokrzyskim powstał później dramat Norwida „Krakus”. Z Łyśca Norwid i Wężyk podążyli przez Kielce i Koniecpol na Jasną Górę. Już wtedy interesowała się nimi tajna policja carska. Norwid, nie chcąc trafić do więzienia lub na zesłanie, kilka miesięcy później opuścił kraj. Zmarł we Francji 23 V 1883 r., gdy na Świętym Krzyżu swe piekielne podwoje otwierało carskie więzienie karne… 

C.K. Norwid

C. K. Norwid - portret z 1883 r. (Polona) "...gdy PAN umierał, / Na północ głowę skłoniwszy, pozierał..."...

I jeszcze jeden cytat z Norwida ciśnie mi się tu – przed samym wejściem do klasztoru – usilnie do głowy: „Krzyż staje się Bramą”… Bramą Zbawienia… Nic dodać, nic ująć…

„Krzyż staje się Bramą”…Góry Świętokrzyskie… 

Wchodzę poprzez portal – bramę… Bramę jakby… Nie czuję zmęczenia i pierwsze swe kroki kieruję w prawo – krużgankami ku niememu – pozornie martwemu – Świadkowi Zbawienia, oprawionemu w zdobny relikwiarz… Ku Drzewu Krzyża Świętego… Nisko się pokłonić, uklęknąć, pomodlić się, pomyśleć… Zmierzam do kaplicy Oleśnickich – będącej obecnie miejscem przechowywania relikwii Świętego Krzyża

Krużganki na Świetym Krzyżu

Krużganki świętokrzyskie - ramię wschodnie... Krużganki są od setek lat swoistym "krwioobiegiem" życia monastycznego na Łyścu... Są niekończącym się drogowskazem, nieskończoną opowieścią, wystukiwaną od wieków krokami zakonników i pątników...

Tam na chwilkę zdejmę plecak – mój symboliczny „Krzyż” – usiądę w ławach… Jest cicho… Prawie pusto… Jest dobrze… Lżej jakby…

„Krzyż staje się Bramą”…Góry Świętokrzyskie…

Do kaplicy zmierzam teraz korytarzem wschodniego ramienia krużganków. Z krużganków wiodą tam dwa obszerne wejścia, ujęte w piaskowcowe portale o półkolistym wykroju, ze skromnym profilowaniem. Osadzono w nich majstersztyk sztuki kowalskiej z pocz. XVII w. – kute kraty żelazne. Znajdujące się za kratami – w drzwiach wejścia dalszego (po lewej) – drewniane, dwuskrzydłowe drzwi (wrota rzec można), wykonane najprawdopodobniej w 1. poł. XVIII w., pokrywają symboliczne obrazy, sławiące znaczenie Męki Chrystusowej i Krzyża Pańskiego.

Wejście do kaplicy Oleśnickich na Świętym Krzyżu

Wejście do Kaplicy Oleśnickich... A tu przedświąteczne porządki;) 

Wejściem prawym wstępuję do środka kaplicy, będącej jednym z najpiękniejszych tego typu obiektów w Polsce

„Krzyż staje się Bramą…Góry Świętokrzyskie…

Kaplica Oleśnickich wzniesiona została na zrębach gotyckiego kapitularza z fundacji wojewody lubelskiego – Mikołaja Oleśnickiego, a budowę jej rozpoczęto przed rokiem 1611, zaś ukończono w roku 1620. Ojciec Wojciech Ruffin, w swej kronice, wydanej w 1611 r., zapisał: „Mikołaj Oleśnicki (...) tymi czasy kaplicę znacznym kosztem dał budować...”. Wznoszono ją w okresie przejściowym od renesansu do baroku, zwanym w architekturze manieryzmem. Jest ona typowym przykładem kaplic grobowych, wznoszonych w pierwszej ćwierci XVII w. w późnomanierystycznej formie, która z czasem uległa barokizacji, dlatego też w wielu źródłach jej styl określany jest jako wczesnobarokowy. Nazwisko jej architekta nie jest znane, ale często wskazuje się, iż jest to dzieło budowniczych warsztatu chęcińskiego. Obiekt ten stanowi również przykład bardzo popularnych kaplic tego typu, wznoszonych na terenie całego kraju w okresie kontrreformacji. Jest ona też symbolem powrotu – po latach związków z reformacją religijną – na łono kościoła katolickiego rodziny Oleśnickich.

Kaplica w początkowym okresie służyła jako mauzoleum rodziny Oleśnickich, a w 1653 r. spoczął tu także ich sławny krewniak – książę Jeremi Wiśniowiecki. Dopiero w roku 1723 kaplica zmieniła znacznie swój charakter za sprawą opata Mireckiego, który przeniósł tu wówczas relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Pozostają tu one po dziś dzień, a kaplica Oleśnickich nazywana jest także kaplicą Świętego Krzyża.

Pomnik nagrobny Oleśnickich

Pomnik nagrobny Mikołaja i Zofii Oleśnickich oraz ich dzieci. W krypcie tej spoczął także ich słynny krewniak - sławny pogromca Kozaków Zaporowskich i Tatarów - Jeremi (Jarema) Wiśniowiecki... (fot. Marcin Nocula)

„Krzyż staje się Bramą”…Góry Świętokrzyskie…

Położona nieco na uboczu kaplica Oleśnickich, mimo iż nie uniknęła na przestrzeni dziejów grabieży i pewnych zniszczeń, zachowała większość swego wyposażenia i wystroju. Niedługo po II wojnie światowej przeprowadzono remont wiązań dachowych kaplicy i pokryto kopułę blachą miedzianą, a w 1956 r. rozpoczęto konserwację jej malatury.  W latach 1964 – 1975 dokonano konserwacji polichromii na ścianach obiektu oraz zabytkowych krat. W dalszej kolejności odnowiono chór organowy i prowadzono konserwację pozostałych malowideł.

Kaplica, wzniesiona na planie zbliżonym do kwadratu (12m x 10m), nakryta jest promieniście żebrowaną kopułą, spoczywającą na pendentywach. Kopułę wieńczy latarnia o sześciu przeszklonych, zamkniętych półkoliście oknach. W ścianie wschodniej – za ołtarzem głównym – znajdują się dwa, nawiązujące do gotyku, okna ostrołukowe, zaś pomiędzy nimi – i nieco powyżej – barokowe okno okrągłe (zwane „oculus” lub „wolim okiem”).

W bogato polichromowanej kaplicy Oleśnickich na pierwszy rzut oka wyróżniają się marmurowe nagrobki fundatorów i zajmujący centralne miejsce – piękny, późnomanierystyczny ołtarz główny z pocz. XVII w., wykonany z czerwonego marmuru chęcińskiego z elementami czarnego marmuru dębnickiego i jasnego alabastru. W centralnej części ołtarza dwie jońskie kolumny flankują ramę prostokątnego pola, w którym umieszczono drewnianą rzeźbę Zbawiciela na Krzyżu. Powyżej – w półkoliście zamkniętej wnęce – znajduje się alabastrowa figura Madonny z Dzieciątkiem, zaś po jej bokach widnieją dwa płaskorzeźbione portretowe medaliony z podobiznami opiekunów Maryi – św. Józefa i św. Jana Apostoła. Całość zamyka fragment półkolistego gzymsu, zwieńczony kamiennym wazonem.

Ołtarz główny w kaplicy Olesnickich na Świętym Krzyżu

Ołtarz główny w Kaplicy Oleśnickich - "sacrum magna" - najważniejsze miejsce na Łysej Górze i nie tylko...

„Krzyż staje się Bramą”…Góry Świętokrzyskie…

W ołtarzu tym – we współczesnym, pancernym tabernakulum – w widocznej w centralnej części ołtarza – pod krzyżem – srebrnej, zdobionej skrzynce – przechowuje się największe w Polsce fragmenty Drzewa Krzyża Chrystusowego – słynne od wieków relikwie świętokrzyskie – pochodzące, jak podają źródła, z miejsc najbardziej nasiąkniętych krwią Zbawiciela. Jak już pisaliśmy, większość historyków obecnie uważa, iż z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć można, że relikwiarz okrywający Święte Drzazgi pochodził rzeczywiście z Węgier, a klasztorowi łysogórskiemu podarował go w pocz. XIV w. najprawdopodobniej książę Władysław Łokietek. Nie wydaje się jednak, że na Węgrzech został wykonany. Aż do czasu złupienia przez Krzyżowców Konstantynopola w 1204 r., ta starożytna metropolia właśnie była miejscem, gdzie znajdowały się relikwie Drzewa Krzyża Świętego, i gdzie wykonano okrywające je relikwiarze, mające najczęściej formę tzw. staurotek, czyli kaset z niewielkim krzyżem – mieszczącym relikwie – najczęściej w kształcie krzyża patriarchalnego. Dopiero po grabieży stolicy cesarstwa bizantyjskiego z 1204 r., relikwie i relikwiarze z fragmentami Krzyża Chrystusowego poczęły krążyć po całej Europie.

Władysław Łokietek

Władysław Łokietek na rycinie z 1730 r. (Polona) No cóż... Człowiek ten nie tylko scalił kraj po rozbiciu, ale i zadbał o jego tożsamość... A to cechuje tylko jednostki wybitne w dziejach świata...

„Krzyż staje się Bramą”…Góry Świętokrzyskie…

Najprawdopodobniej zatem, relikwiarz łysogórski wykonany został w Konstantynopolu. Świadczyć o tym może również to, iż – jak podają XV – wieczne kroniki i późniejsze źródła – miał on właśnie kształt krzyża patriarchalnego, co potwierdziły też obserwacje, dokonane podczas współcześnie przeprowadzanych konserwacji relikwii. Nie sposób niestety ustalić, w jaki sposób ten właśnie relikwiarz dotarł z Konstantynopola na Węgry. Być może był darem cesarza dla władcy Węgier, a może został po prostu na Węgrzech sprzedany przez jednego z uczestników krucjaty. Nic nie wiedzieli na ten temat już w XV stuleciu sami Benedyktyni łysogórscy. Kolejni kronikarze podawali różne wersje na ten temat, będące najprawdopodobniej ich własnymi kombinacjami. Losy relikwiarza – w okresie zanim trafił on na Łysą Górę – giną w mrokach przeszłości, i tajemnicy tej pewnie już nigdy nie uda się wyjaśnić. Dużo lepiej znane są jego łysogórskie dzieje.

Malowidła ścienne w kaplicy Oleśnickich na Świętym Krzyżu

Malowidła ścienne w kaplicy Oleśnickich, przedstawiające legendarną drogę relikwii Drzewa Krzyża Świętego - z Konstantynopola aż na Łysą Górę... A za całą tę legendę "odpowiedzialny" jest głównie słynny kronikarz doby Jagiellońskiej - Jan Długosz;)

„Krzyż staje się Bramą”…Góry Świętokrzyskie…

Relikwie, należące w średniowieczu do najcenniejszych darów, oprawiano w zdobne i kosztowne relikwiarze. Relikwiarz świętokrzyski pierwotnie był sporządzony ze srebra. Po roku 1451, a przed rokiem 1475, opat Michał ufundował nowy – złoty relikwiarz, który, jak wszystko na to wskazuje, zachował kształt oryginału. Być może wtedy zatracono gdzieś starą – najprawdopodobniej także srebrną – kasetkę stauroteki. Obecną – złotą, bogato grawerowaną – oprawę relikwiarza (o 20cm wys.) ufundował w 1626 r. opat Bogusław Boxa Radoszewski, o czym zaświadcza emaliowana plakietka z herbem Oksza, zdobiąca stopkę krzyża patriarchalnego, skrywającego Cząstki Drzewa Krzyża Świętego – ujęte z trzech stron w srebrną blachę z tłoczonym ornamentem. Z lewej strony dolnego ramienia relikwiarza wygrawerowany został widok Jerozolimy. Na skrzyżowaniu dolnych ramion znajdują się prześwity w kształcie krzyża, przez które zobaczyć można brązowe Święte Drzewo.

Opisany wyżej złoty, podwójny krzyż, stanowi relikwiarz – futerał (pojemnik) właściwy, który umieszczony jest w kolejnym relikwiarzu – darze opata Sierakowskiego z XVII w. – promienistej monstrancji (pacyfikale) – w kształcie owalnego słońca – mającej z przodu taflę szklaną, zaś z tyłu otwieraną blaszaną płytkę. W latach 1645 i 1662 dokonano dwóch oficjalnych otwarć relikwiarza, a nawet podjęto próby cięcia, znajdujących się w nim, cząstek relikwii. Jednak na szczęście zachowane opisy kronikarskie tych zdarzeń – M. Kwiatkiewicza i J. Jabłońskiego – pozwalają nam poznać ówczesny wygląd i układ świętych drzazg, a ich zestawienie z ostatnio przeprowadzanymi pracami konserwatorskimi wykazuje, iż nie zmieniły się one do dziś.

Relikwiarz świętokrzyski

Relikwiarz świętokrzyski - setki lat, mimo burz historii, na Łysej górze trwający... Cząstki Zbawienia zamknięte w złotej oprawie... Wielowymiarowy drogowskaz - dla każdego...

Jednakże nie każdy może oglądać w całości te święte drewniane cząstki – stanowiące „pięć sztuczek z drzewa, na którem Zbawiciel śmierć poniósł” – bowiem futerał jest zapieczętowany przez biskupa sandomierskiego, co oznacza i zabezpiecza nienaruszalność relikwii. Otwarcia relikwiarza dokonuje komisja, w skład której wchodzą m.in. biskup sandomierski i przełożeni klasztoru świętokrzyskiego. Relikwiarz bywa otwierany niezwykle rzadko, jednak na pocz. XXI w., zdarzyło się to aż kilka razy, bowiem uznano za konieczne poddać ocenie stan zachowania drewna. Badania wykazały jego – na szczęście niegroźne – zagrzybienie. Wykonanie ekspertyzy oraz zabiegów ochronnych – oczywiście z wykluczeniem jakichkolwiek środków chemicznych – powierzono prof. Wojciechowi Kurpikowi – głównemu konserwatorowi Cudownego Obrazu Jasnogórskiego.

Chrystus na Krzyżu

Chrystus na Krzyżu - rys. C.K. Norwida z 1857 r. (Polona) "Krzyż staje się Bramą"...

Wierni mogą oglądać relikwie świętokrzyskie wyłącznie przez wąskie prześwity relikwiarza właściwego (stauroteki), a ich wystawienie w kaplicy Oleśnickich odbywa się na prośbę zainteresowanych, zgłaszaną u zakonników. W związku z obchodami tzw. „świętokrzyskiego milenium” wykonano też nowy pacyfikał na relikwiarz właściwy, a w jego puszce umieszczono dużą ilość pereł, symbolizujących łzy wylane pod krzyżem. Przez wieki, ludzie, pielgrzymujący do łysogórskich relikwii Drzewa Chrystusowego, doznawali przed ich obliczem licznych uzdrowień i łask, a i dziś to się zdarza. Ponadto radiesteci uważają, że od ołtarza głównego kaplicy Oleśnickich, w którym przechowywane są relikwie świętokrzyskie, promieniuje biała czysta energia o potężnej mocy 120 tys. bovisów. Po obu stronach ołtarza głównego stoją ponadto bogato zdobione relikwiarze w formie rokokowych kartuszy, natomiast w narożach – dwa ołtarzyki boczne – św. Barbary i św. Jana Nepomucena.

„Krzyż staje się Bramą”…Góry Świętokrzyskie…

Zakładam plecak na grzbiet z jakąś dziwną lekkością, przyklękam przed Ołtarzem, wychodzę na krużganki… Nie będę Wam opowiadał, co działo się dalej – to już zwykła codzienność, nie znaczy to, że nie ważna… Bo każdy z nas na co dzień niesie swój „Krzyż”, jednak chciałby wieloma z tych chwil podzielić się tylko z Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym…

Zmartwychwstanie

Zmartwychwstanie na grafice francuskiej z 1. poł. XVII w. (Polona) "Zwycięzca śmierci, piekła i szatana..."

„Krzyż staje się Bramą”…Góry Świętokrzyskie…

I teraz czas właśnie na życzenia Wielkanocne:)

WESOŁEGO ALLELUJA!!!

MOI DRODZY, ŻYCZĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY TO CZYTACIE, I W OGÓLE WSZYSTKIM NA TYM ŁEZ PADOLE, KTÓRY ROZJAŚNIA CZASEM PROMIEŃ ŁASKI BOŻEGO MIŁOSIERDZIA… ZDROWYCH, RADOSNYCH, SPEŁNIONYCH POD KAŻDYM WZGLĘDEM I W KAŻDYM WYMIARZE ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY!!!

„Krzyż staje się Bramą”…Góry Świętokrzyskie…

Do święcenia z koszyczkiem

A tak już zupełnie na koniec, spójrzmy na taką oto scenkę rodzajową... Oto "dzieckowiny" z Gór Świętokrzyskich idą sobie kamienisto - lessową drożyną do kościółka pobliskiego gdzieś tak około roku 1923... Zróbmy i my tak samo w Wielką Sobotę... Bądźmy w te Święta Wielkiej Nocy razem....