wstążka świętokrzyska

Polowanie na świętokrzyskie czarownice

Dziś przedstawiam Wam kolejny fragment zapisu naszego filmu na kanale YouTube "Miotła czasu" - pt. "Czarownice, latawce, czarty i sabaty", który jest jednocześnie zaproszeniem do oglądania tegoż filmu, a idzie to tak:

PK

Na ziemi świętokrzyskiej – sandomierskiej w XVII – XVIII w. o czary oficjalnie oskarżono co najmniej 100 kobiet, z czego ok. 17 spłonęło na stosie. Historycy za pierwsze znane oskarżenie czarownicy uznają to, które miało miejsce na pocz. XVII wieku. W 1605 r. przed sądem wójtowskim w Kielcach postawiono burmistrza Macieja Lacha, obwiniając go o to, że wypuścił z lochu niejaką Heliasową, która oskarżona była o „noszenie ziemi z cmentarza, krwi trupiej, trzask z drzewa rozbitego od pioruna”, a przez uwolnienie jej mogło „dojść do wielkiego nieszczęścia i upadku”

PW

W 1. poł. XVIII w. odbył się w Koprzywnicy słynny proces dwóch kobiet z Sośniczan (wsi należącej do koprzywnickich cystersów), oskarżonych o czary i związane z tym sprowadzenie zarazy; wyrok kary śmierci wykonano: obie ścięto, przebito osinowym kołkiem i pomazano kredą, jedno ciało spalono na stosie, a drugie zakopano w ziemi.

PK

Niektórzy badacze dziejów wskazują na datę 1760 – jako na rok, w którym na tym terenie żywcem spalono pierwszą czarownicę na stosie. Na obszarze Gór Świętokrzyskich także wiedźmy torturowano i poddawano „próbie wody”, zaś jedna z pławionych, po wyniku „pozytywnym” testu na współpracę z diabłem, zeznała: „Dlategom po wierzchu pływała, bom wczora nic nie jadła”

PW

Jak już z powyższego wywnioskowaliśmy, wedle ówczesnych prawideł, czarownicę spośród zwykłych śmiertelników wyróżniały cztery cechy główne: wyparła się Boga i Trójcy Świętej, spółkowała z diabłem, z którym zawarła wprzódy pakt, a także potrafiła przybierać postacie zwierząt, jak nietoperza, sowy, żaby czy kota. Wiedźmy na mękach najczęściej przyznawały się do uczestnictwa w czarcich sabatach na „łysej górze”, lecz owych „łysych gór” było na Kielecczyźnie kilka, a w całej Rzeczypospolitej wiele, nie wspominając już o Europie, bowiem o pierwszych łysych górach, gdzie odbywały się posiedzenia czarownic, czytamy w dokumentach procesowych pochodzących z terenów zachodniej Europy. Czy chodziło o specyfikę ukształtowania terenu takich gór, czy też nazwa czasem nawiązywała do Golgoty – Góry Czaszki – miejsca ukrzyżowania Chrystusa, a może i jedno, i drugie jednocześnie wchodziło w grę... Dokładnie nie wiadomo. Na terenie Kielecczyzny najbardziej znanymi od wieków miejscami sabatów czarownic są góry – których „łysiny” nie podlegają dyskusji – Łysica i Łysa Góra – w Paśmie Łysogórskim. Z czego Łysica obecnie bardziej jest kojarzona z wiedźmami, być może dlatego, iż Łysej Góry od wieków strzeże już klasztor świętokrzyski, skutecznie wymazując pogańsko – czarcie tradycje tego miejsca.

Jedna z torturowanych w 1664 r. kobiet, miała ponoć zeznać jednak konkretnie, iż latała na Łysicę, gdzie to „grał nam latawiec na wielkich skrzypicach”. Jak mogły wyglądać sabaty czarownic na Łysicy – jednej z owych „Gór Wener”, „łysych gór” – opisał ks. B. Chmielowski w swoich „Nowych Atenach...”

PK

„Tam ogień wielki kładą. (...) Tam prezydent kongressu czart siedzi na majestacie, w psiej albo w koźlej postaci, gdzie mu strzygi kłaniają się to klękaniem, to nóg do góry zadzieraniem, świece smolane mu ofiarowując, albo pępek niemowlęcia, całując go w twarz tylną”

Ot co... I tu macie odpowiedź na następny pytajnik z ostatniego filmu: jak opisywano sabaty czarownic?

W końcu XVIII w., mimo sejmowego zakazu, i na Kielecczyźnie miały miejsce przypadki samosądów nad czarownicami, jak np. w roku 1789, kiedy to pod Pińczowem poddano „próbie wody” kilka kobiet i skazano na okrutną chłostę.