
Dziś przedstawiam Wam kolejny fragment zapisu naszego filmu na kanale YouTube "Miotła czasu" - pt. "Czarownice, latawce, czarty i sabaty", który jest jednocześnie zaproszeniem do oglądania tegoż filmu, a idzie to tak:
PK
Jak już się zapewne domyśliliście, czarownice były traktowane jako V kolumna szatana... Cofnijmy się teraz do przekazów nieco wcześniejszych, niż wyżej przytaczane, a dotyczące naszego tematu, czyli zgłębienia istoty – czarnego, szatańskiego jestestwa czarownicy.
PW
Dla przykładu – pochodzący z XI w. zbiór praw kościelnych – tzw. „Canon episcopi”, co prawda negował czary i określał je jako przywidzenia, ale najczęściej stosowaną karą była pokuta, a w najgorszym razie ekskomunika i banicja.
Potem było nieco gorzej...
PK
„Wiele osób płci obojga, nie bacząc na własne zbawienie i odchodząc od wiary katolickiej, zadaje się z diabłami, inkubami i sukkubami [demonami męskiego i żeńskiego rodzaju] i poprzez swoje czary, zaklęcia, gusła i inne przeklęte zabobony, obmierzłe praktyki i zbrodnie niszczy potomstwo kobiet i nowo narodzone zwierzęta, wykorzenia plon, jaki wydaje rola, strąca winne grona z winorośli i owoce z drzew; mało tego, zabija mężczyzn i kobiety, zwierzęta juczne pospołu ze stworzeniami innego rodzaju, niszcząc również winnice, sady, łąki, pastwiska, łany pszenicy i innych zbóż i wszelkie inne uprawy” – to cytat z bulli papieża Innocentego VIII „Summis desiderantes effectibus” z roku 1484.
PW
Zatem czarownice mogły być obwinione prawie o wszystko, a rozwinięciem tej papieskiej doktryny stał się znany traktat z 1486 r. „Maleus Maleficarum”, czyli „Młot na czarownice”, przetłumaczony na wiele europejskich języków narodowych, m.in. na polski, napisany przez Heinricha Krämera (znanego też jako Institoris) i Jacoba Sprengera, wg których czarownice mogły m.in.,
PK
„gdy im się podobało, trzecią część zboża albo siana, bądź też czegokolwiek inszego, z sąsiedniej roli, gdy żaden nie widział, na swoją własną rolę przenieść; grady srogie i pioruny z błyskiem nadzwyczajne sprawować; przed oczyma rodziców dziatki małe, przy wodzie biegające, w wodę wtrącać, jakby nikt nie spostrzegł; niepłodność w ludziach i bydle czynić; rzeczy tajemne inszym objawiać; w majętności i zdrowiu sposobami jakimikolwiek szkodzić; piorunem podczas burzy, kogo im się podobało, zabić i inszych wiele szkodliwych rzeczy czynić, gdy im tego Pan Bóg dopuszczał”.
PW
Na efekty nie trzeba było długo czekać – coraz częściej w chrześcijańskiej Europie zaczęły jaśnieć stosy i słychać było przeraźliwy krzyk palonych żywcem kobiet i mężczyzn – czarownic i czarowników – zgodnie z wiarą w oczyszczającą moc ognia... W XVI w. protestancka Europa Zachodnia gorzała już mocno od stosów – zwłaszcza ziemie będące pod panowaniem niemieckim.
Dla przykładu – w mieście Kwedlinburg, zamieszkałym przez niewiele ponad 10 tys. ludzi, w 1599 r., jednego tylko dnia, spalono jednorazowo 133 czarownice, co uznawane jest za niechlubny rekord w całej historii polowań na czarownice w ogóle.
I tu macie odpowiedź na nasz kolejny pytajnik z ostatniego filmu: ile czarownic spalono w ciągu jednej nocy w pewnym niemieckim mieście?
W owym czasie na ziemiach Rzeczypospolitej, zjawisko to występowało niezwykle rzadko.
PK
Jako jeden z pierwszych odnotowanych wyroków śmierci na czarownicę, historycy podają ten, wydany w 1511 r. w Waliszewie k. Poznania – na kobietę, którą oskarżono o spowodowanie niepowodzeń finansowych okolicznych producentów piwa, i spalono na stosie. Dopiero lata wojen i epidemii XVII w., pociągające za sobą stopniowy upadek Rzeczypospolitej, a szczególnie wejście w XVIII stulecie i czasy saskie, doprowadziły do sporego nasilenia łowów na czarownice. Ofiarami padały zazwyczaj kobiety ubogie – wędrowne żebraczki, prostytutki lub mieszkające na uboczu wsi zielarki. Na stos trafiały również osoby chore psychicznie, uważane za opętane przez diabła. Ile spłonęło prawdziwych czarownic, tego nie wiemy...
PW
W Polsce popularnym sposobem sprawdzania wiarygodności zarzutów o czary była tzw. „próba wody” (czyli pławienia), polegająca na wrzuceniu związanej osoby do wody – jeśli nie zanurzyła się natychmiast, był to koronny dowód na współpracę z szatanem. I tu macie odpowiedź na kolejny pytajnik z ostatniego filmu: czym była próba wody?
PK
Zeznania zaś były wymuszane za pomocą tortur – zakuwano nieszczęśnicę w dyby lub wsadzano do drewnianej beczki, a następnie „badano” – łamano kołem, przypalano ciało, miażdżono kończyny (np. przy pomocy tzw. hiszpańskiego buta – żelaznej prasy zaopatrzonej w kolce). Torturowane kobiety najczęściej przyznawały się do winy, wydając także swoich „współpracowników” w diabelskiej konspiracyjnej robocie. Przyznanie się prowadziło najczęściej na stos. Do oskarżenia wystarczające były również cechy, uważane wówczas powszechnie za dowód niezbity współpracy z diabłem – panowało przekonanie, że pozostający w mocy czarta „nie chcieli jeść koźlęciny przez 30 dni, zgrzytali zębami jak psy wściekłe, a od niektórych wychodził zimny wiatr”, poza tym „takiemu, to i głowa dziwnie ciąży” lub „brzuch się zdyma jako bęben” itp.
PW
Omnibus wszechrzeczy XVIII stulecia – ks. Joachim Benedykt Chmielowski – w swoim dziele pt.„Nowe Ateny albo Akademija wszelkiej scjencyi pełna”, wydanym we Lwowie w latach 1745 – 1746 – także i na ten temat zawarł niemało rewelacji:
PK
„Mogą czarownice pobudzić burze, łyskawice, pioruny, grady, deszcze wielkie na zbóż wybicie, drzew urodzajnych obicie. Mogą wody zarażać, bydło stada, trzody zgubić, wybić mocą szatana. Sadełkiem dzieci niemowląt pobitych nasmarowawszy się, przybywają na Góry Wenery. [...] Czart gdy w człeka wstępuje, ma do niego ingres przez usta, przez odbyt i temiż wychodzi miejscami”.
PW
Dzieło ks. Benedykta Chmielowskiego, w świadomości zbiorowej Polaków... może nie tak z opowieści o czartach i czarownicach zasłynęło... jak ze słynnej definicji wierzchowca: "Koń, jaki jest, każdy widzi" ;)
Ostatni na terenie Rzeczypospolitej wielki proces czarownic odbył się w Doruchowie w 1775 r., a formalne wygaszenie stosów przyniósł w Polsce rok 1776, kiedy to sejm zniósł tortury oraz zabronił karać śmiercią za domniemaną współpracę z szatanem. Mimo to, samosądy na wiedźmach zdarzały się jeszcze do końca XVIII stulecia.