Zamek Krzyżtopór w Ujeździe

Miejsce tajemnicze i z gruntu swej istoty legendą osnute… Zamek nad zamkami… Pałac nad pałacami… Forteca nad fortecami…

…»Postawił go na skale Krzysztof Wojewoda,

Ossoliński, jak wówczas wymagała moda –

W kształcie orła. Broniły go wały wysokie

Od najścia nieprzyjaciół i fosy głębokie.

Pięciokątną figurę miała ta budowa,

Co się tak przedstawiało: brama jako głowa,

Dwie baszty niby skrzydła, a dalej dwie drugie

Wyglądały jakoby orle nogi długie;

Środek budowli – korpus, a z zachodniej strony

Okrągła sala niby ogon roztoczony.

 

Baszt cztery – przedstawiały cztery pory roku,

Dwie z jednego, a zaś dwie z drugiego znów boku.

Sal ogromnych rozmiarów, ni mniej ani więcej,

Tyle ich było, co w roku miesięcy.

Pokoi rozmaitych i przyjemnych oku

Tyle było w tem zamku, co tygodni w roku.

Okien różnych rozmiarów, taki gmach wspaniały

Tyle ich miał, z ilu dni rok składa się cały…” – pisał w swej „Wierszowanej opowieści” Franciszek Ksawery Bartkowski…

Ale wróćmy do początku… Opisane wyżej cudo architektury i nowatorską naonczas fortyfikację ufundował w 1. poł. XVII w. – wspomniany wyżej – wojewoda sandomierski – Krzysztof Ossoliński herbu Topór. I choć Krzysztof w sferze polityki nie doścignął nigdy swego słynnego przyrodniego brata – Jerzego Ossolińskiego – kanclerza wielkiego koronnego, to cała Europa zapamiętała go, jako fundatora jednej z najwspanialszych budowli tamtych czasów… Mniej mówi się dziś, że swój wielki majątek zawdzięczał Krzysztof głównie… zajęciu bardzo dochodowemu po dziś dzień – handlowi bronią…

Budowę zamku rozpoczęto najprawdopodobniej w roku 1627, a ukończono w 1644, jednak zapewne nie wszystkie wnętrza, ogrody itp. były wówczas już gotowe do użytku...

Budową kierował słynny murator tamtych czasów – Wawrzyniec Senes (de Sent). Tenże wzięty specjalista wzniósł tę wspaniałą budowlę, wybierając do tego celu rodzaj platformy skalnej z rozległym widokiem na Dolinę Koprzywianki i okoliczne pasma Gór Świętokrzyskich. Pracowały tu wtedy w pocie czoła setki robotników i niewolników, ale też wielu wybitnych fachowców, powstały specjalnie na potrzeby budowy kamieniołomy, cegielnie, warsztaty kamieniarskie itp. Wzniesiono przeto w Ujeździe nad Koprzywianką „pallazzo in fortezza”pałac w fortecy – bogatą rezydencję magnacką, którą bronić miały wysunięte bastiony z potężnymi armatami dalekiego zasięgu…

Możliwe, że fundator – Krzysztof Ossoliński – nigdy nie zasiedlił osobiście tej wspaniałej budowli, która w założeniu miała być pomnikiem chwały Jego i jego sławnego rodu… Miał kilka domów, a prowadząc intensywny tryb życia, być może dopiero na starość planował osiąść na stałe w Ujeździe…

Zmarł nagle w Krakowie na atak febry w wieku 58 lat… Zamek przejął jego syn z pierwszego małżeństwa – Krzysztof Baldwin, ale i jemu nie długo przyszło cieszyć się tą pyszną rezydencją, bowiem – rażony tatarska strzałą – poległ biedaczysko w bitwie pod Zborowem w roku 1649… Ponoć po dziś dzień duch jego… w husarskiej zbroi… odwiedza ruiny zamku… Czyżby nad tym miejscem zawisła jakaś nieznana klątwa… Po Ossolińskich budowlę zamieszkiwali przedstawiciele innych możnych rodów, m.in. Kalinowscy, Wiśniowieccy, Morsztynowie, Pacowie (jako że „wart Pac pałaca, a pałac Paca";) czy Sołtykowie. Rezydencję złupili Szwedzi podczas potopu, jednak największe jego zniszczenie spowodowała obrona zamku przed Moskalami w czasie Konfederacji Barskiej… Od tego momentu budowla popada w coraz większą ruinę… Ostatnimi właścicielami zamku jest rodzina Orsettich. Okres powojenny – aż do dziś – to powolna i mozolna rekonstrukcja słynnej budowli w Ujeździe nad Koprzywianką…