Dziś przedstawiam kolejny, nowy fragment zapisu naszego filmu na kanale YouTube "„JE GARDE LES SECRETS” – ŻEROMSKI JAKIEGO NIE ZNACIE", który jest jednocześnie zaproszeniem do oglądania tegoż filmu. Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: jak wyglądał pogrzeb Żeromskiego i co działo się potem w Ciekotach?
PK
Żeromski, nie rezygnując z walki o znaczenie w świecie naszej literatury, współtworzy też polski oddział PEN – Clubu (międzynarodowego stowarzyszenia pisarzy i poetów, założonego w 1921 r. w Londynie). Jak ważny dla pisarza był to cel, może świadczyć fragment jego testamentu: „W razie bezpotomnego zejścia z tego świata córki mojej Moniki, wszystko co z mocy tego zapisu stanowić będzie jej własność – przechodzi w posiadanie Klubu Polskiego Literackiego, którego w 1925 roku byłem współzałożycielem”.
PW
W ostatnim roku życia Żeromski ucieka od ciężkiej atmosfery tzw. „wojny o »Przedwiośnie«” w krainę swojego dzieciństwa – krainę wypełnioną powietrzem czystym jak „kryształ niewidzialny”, którego pragnęły zawsze schorowane płuca Stefana – ucieka piórem po stronicach „Puszczy jodłowej”:
PK
„W uszach moich trwa szum twój lesie dzieciństwa i młodości – choć tyle już lat nie dano mi go słyszeć na jawie” – pisał w tymże poemacie, żegnając się powoli z życiem, żegnając się z domową okolicą Gór Świętokrzyskich…
PW
Biała postać z kosą sunęła powoli przez listopadową mgłę nad Wisłą w stronę warszawskiego Królewskiego Zamku…
Żeromski, udekorowany jeszcze w końcówce swego żywota Wielką Wstęgą Orderu Polonia Restituta, pozostawił po sobie również słowa takie:
PK
„Nie jestem wcale »nauczycielem«, »mistrzem«, »ojcem«. Jestem biedny, utrudzony człowiek, zawalony milionem robót. (…) Za dużo kosztów przedźwigałem, a teraz już – »siłuszki połowinuszka« (…) Sam oceniłem swoje pisaniny w ten sposób: jeśli nie mają żadnej wartości, zginą wraz ze mną. Jeżeli mają jakąś trwalszą wartość – przetrwają…”. Nie zginęły, przetrwały, wciąż są pouczające…
PW
Kosa Białej Pani opadła ostatecznie 20 dnia listopada 1925 roku…
PK
Pogrzeb Stefana Żeromskiego, z udziałem prezydenta RP i najwyższych władz państwowych, który odbył się 23 XI 1925 r., stał się wielotysięczną narodową manifestacją. Do Warszawy, by pożegnać pisarza, przybyli delegaci z różnych stron Polski, także tych stron, które były mu szczególnie bliskie – z Podlasia, Podhala, Pomorza, Kielecczyzny…
PW
Przywieźli ze sobą ziemię… nie mogło zabraknąć lichej ziemi spod Radostowej…
Wacław Sieroszewski żegnał Żeromskiego tak: „…gdy mówił, cały naród w cichym skupieniu słuchał słów jego”.
Natomiast prof. Wacław Borowy – skreślił epitafium takie:
PK
„Jego twórczość była chlebem duchowym dwóch pokoleń. Nikt prócz niego nie umiał nam kazać płakać. Nikt tak jak on nie umiał hartować naszych dusz żółcią i piołunem. Nikt tak jak on nie podnosił i nie targał naszych serc. Był tym, wobec którego niemożliwa była obojętność”.
PW
Nie zobaczył już Stefan Żeromski majowego zamachu stanu w roku 1926 i rządów sanacyjnego reżimu, błyskawicznego upadku Rzeczypospolitej w 1939 r. i ucieczki sanatorów szosą na Zaleszczyki, nie zobaczył okrucieństwa niemieckiej okupacji w czas II wojny światowej, ani nowych porządków w kraju od roku 1945…
PK
A swoją drogą ciekawe, co by na to rzekł, jakby przyjęła to jego wrażliwa dusza, jakby nam to opisał?...
PW
Tego się już nie dowiemy, ale wiemy, że słynne „Dzienniki” pisarza – przekazane w 1936 r. przez Annę Żeromską jako depozyt do Biblioteki Narodowej, zabrane stamtąd w czasie II wojny światowej przez Niemców, a odnalezione później w Moskwie i przywiezione „z wielkim hukiem do Warszawy” – mimo wyraźnego zastrzeżenia Stefana Żeromskiego, „aby nikt ich nawet nie czytał przed upływem 50 – u lat”, i wyraźnego sprzeciwu Anny i Moniki Żeromskich – zostały opublikowane w latach 1953 – 1956.
PK
W 1956 r. – w ramach obchodów rocznicy śmierci autora „Przedwiośnia” – władze wydzieliły z ziemi Rostkowskich pół hektara pod „budowę Domu Społecznego w Ciekotach dla uczczenia pamięci Stefana Żeromskiego”. Planowano m.in. wybudowanie tu tzw. „Szklanego Domu” oraz rekonstrukcję drewnianego dworku Żeromskich.
PW
Jednak idea budowy na Żeromszczyźnie „Szklanego Domu” i dworku pisarza powoli obumierała, bowiem w latach 60. XX w. pojawił się projekt wybudowania w Ciekotach elektrowni szczytowopompowej, którego realizacja wiązała się z zalaniem wodą „ojczyzny duszy”…
PK
W tym też czasie rozebrano – użytkowany przez Rostkowskich do 1964 r. – dworek – „resztówkę”, a XVIII – wieczny „siestrzan”, który wspierał także powałę ciekockiego domu Żeromskich, włączono do zbiorów Muzeum Lat Szkolnych Stefana Żeromskiego (otwartego w Kielcach 28 VI 1965 r.).
PW
Po dworku pozostał kamienny próg, ziemię porosły krzewy, wokół ubywało drzew pamiętających czasy Żeromskich i innych dzierżawców, a Rostkowscy wiedli dalej swój ubogi żywot w swej ubogiej oficynie…
PK
Na skutek protestów, wisząca nad Ciekotami przez 10 lat groźba budowy elektrowni, oddaliła się ostatecznie na pocz. lat 70. XX wieku. Wtedy to zaczęto ponownie mówić o budowie na Żeromszczyźnie „Szklanego Domu” – z przeznaczeniem na Harcówkę – i rekonstrukcji dworku.
PW
W listopadzie 1972 r. odświętnie ubrani mieszkańcy Ciekot witają kwiatami pierwszy autobus PKS. W owym czasie dociera tu też elektryczność…
PK
Takie to szklane domy, panie… Obecny szklany asceta – dom kultury oraz drewniany dwór na wypasie – rekonstrukcja dworu polskiego – stanęły w Ciekotach w 2010 roku. A swoją drogą… ciekawe, co na takie zagospodarowanie „ojczyzny duszy” powiedziałby sam Żeromski… Tego za życia się nie dowiemy, a najlepiej niech każdy oceni to sam – podług własnego gustu...
PW
Cofnijmy się jednak jeszcze nieco w czasie – do przełomu XX i XXI w. – gdy Żeromszczyzna stała jeszcze pusta…
Tymczasem biała postać z kosą sunęła przez mazowieckie równiny, by zabrać córkę pisarza spod Radostowej – Monikę – uznaną malarkę i pisarkę…
PK
Kosa Białej Pani opadła pięknego dnia – malowanego jesiennymi barwami listowia… Dnia 5 X 2001 roku...
PW
Ale wracajmy pod Radostową… No właśnie… jesteśmy dziś w Ciekotach, a na pobliską Radostową – „Górę domową” – jak mawiał sam Żerom – was nie zaprosiliśmy… A jest wczesna jesień… No to zapraszamy – w szczególny sposób...
PK
Była wczesna jesień… Na drzewach rosnących u podnóży, Radostowej liście mieniące się ciepłymi barwami, przyciągały nieodparcie wzrok… Na szczycie góry, osnutym delikatnie dymem z ognisk, tlących się na zawłóczonych kamienistych polach, stał pewien młody gimnazjalista, przyodziany w granatowy, podniszczony szkolny mundur. Przegarniając wolno dłonią bujną czuprynę, patrzył w dół – ku wiosce nad rzeką… Patrzył na staw, na stare drzewa i krzewy i kręcących się tam turystów… Patrzył na Szklany Dom i… drewniany dwór… Ocierał łzę spływającą po umorusanym ziemią, popiołem i atramentem policzku… Ciągle tak patrzy… Patrzy na nas…
PW
Patrzy i słucha… Ale chyba czas najwyższy na nasze pożegnanie spod Radostowej… Popatrzcie i posłuchajcie...
PW
To już koniec tej opowieści. Żegnamy was z ciekockiej Żeromszczyzny – spod południowej ściany rekonstrukcji dworu polskiego, bo ubogiego dworku Żeromskich w niczym on nie przypomina, a i pani Żeromska z tej rzeźby jakaś za młoda jak na tamte czasy… No ale odpuśćmy już organizatorom tego terenu. Może napiszcie w komentarzach czy podoba wam się takie urządzenie „Ojczyzny duszy”...
PK
Dziękujemy wam, drodzy widzowie, że byliście z nami w tym odcinku. Dziękujemy wam bardzo za dotychczasowe wsparcie i prosimy o kciuki w górę, komentowanie, subskrybowanie i przekazywanie znajomym. Do następnego odcinka, czyli do zobaczenia i usłyszenia na początku przyszłego miesiąca.
Mówili do was: Paweł Kobus
PW
I Paweł Wojtyś.
Cześć, hej!