Dziś przedstawiam kolejny, nowy fragment zapisu naszego filmu na kanale YouTube "„JE GARDE LES SECRETS” – ŻEROMSKI JAKIEGO NIE ZNACIE", który jest jednocześnie zaproszeniem do oglądania tegoż filmu. Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: Jak Stefan walczył z biedą i ze swymi słabościami?
PW
Z początkiem roku 1873 państwo Żeromscy zawieźli po raz pierwszy 9 – letniego Stefana do szkółki elementarnej w pobliskich Psarach k. Bodzentyna (występujących w „Syzyfowych pracach” jako Owczary), gdzie pobierał nauki przez kilka miesięcy.
PK
W 1874 r. dziesięcioletni Stefan trafia do kieleckiego gimnazjum męskiego. Podanie – prośbę – w imieniu Józefy Żeromskiej – o przyjęcie syna do kieleckiej szkoły napisał po rosyjsku ktoś inny, a matka Stefana, nie znając języka carów w piśmie, złożyła pod nim swój podpis po polsku: „Józefa Żeromska, Kielce, 9 sierpnia 1874 r.”. Do tegoż podania – do „Wielmożnego Pana Dyrektora Kieleckiego Męskiego Gimnazjum” – w którym miała „honor najskromniej prosić o polecenie przeegzaminowania” Stefana, poddania go „oględzinom lekarskim i przyjęcia do tej klasy, do której według swych zdolności i wieku jest odpowiedni” – dołączyła „świadectwo urodzenia, pochodzenia i szczepienia ospy” swojego syna.
Nie mogła też, oprócz swojej miłości, wiele mu dać – np. w 1877 r. nazwisko Stefana Żeromskiego znalazło się na liście „najniezamożnieszych wychowanków gimnazjum”, z którego to tytułu przysługiwał mu zasiłek w wysokości 5 rubli. Wkrótce na głowę młodego adepta rusyfikowanej szkoły miały zwalić się tragedie rodzinne, które na zawsze pozostawiły bolesny ślad w jego wrażliwej duszy – duszy człowieka i pisarza…
PW
Św. Anna – patronka rodzin i matek oraz św. Joachim – patron par małżeńskich – rodzice Najświętszej Maryi Panny… przymknęli oczy… Biała postać z kosą, szeroko oczy otworzywszy, stanęła u progu ciekockiego dworku, czekając cierpliwie…
Matczyna gruźlica wkraczała w swe ostatnie, śmiertelne stadium… Od Nowego Roku 1879 Józefa Żeromska nie wstawała już z łóżka, trawiona gorączką i znękana krwotokami… „Siedziała na swym posłaniu, taka biedna, znędzniała, taki ubogi szkielet” – napisze później syn w „Ludziach bezdomnych”. Była bardzo słaba… jak matki z przyszłych powieści Żeromskiego – pani Borowiczowa z „Syzyfowych prac”, pani Daszkowa z „Ludzi bezdomnych”, pani Barykowa z „Przedwiośnia”…
Kosa Białej Pani opadła ostatecznie dnia 15 VIII 1879 r. … a świat za oknami dworu był taki piękny…
PK
Wincenty Żeromski, wiedziony troską o przyszłość swych dorastających dzieci – nie radząc sobie najlepiej z ich wychowaniem – w kilkanaście miesięcy po śmierci Józefy decyduje się na powtórny ożenek. W listopadzie 1880 r. (jak podają najnowsze źródła) poślubił trzydziestokilkuletnią Antoninę Zeitheim. Macocha była dobra i życzliwa dla Stefana, a i on – choć niezwykle przywiązany do matki – szybko ją zaakceptował, jednak z siostrami przyszłego pisarza zupełnie sobie nie radziła.
PW
Nie potrafiła zaopiekować się małą Bolcią, która przebywała raz to u jednej ciotki, raz to u drugiej, a z Olesią – urodziwą, hardą i szukającą samodzielności 19 – letnią pannicą – była prawie otwarcie skonfliktowana, co powodowało również niesnaski między ojcem a córką… Aleksandra dwukrotnie uciekała z domu. Zdruzgotany oczywistym skandalem Wincenty Żeromski, odnajdował córkę w różnych miejscach – jak podają źródła – kopiącą w polu ziemniaki z chłopami, „wśród bandosek na pańskim dworze”, w Jędrzejowie… Krążyła też po okolicy plotka o romansie Olesi z dziedzicem sąsiedniego Wilkowa – Ignacym Karpińskim…
PK
W końcu osamotniona dziewczyna „wyszła za mąż za Rosjanina Karpowa i opuściła kraj, zrywając tym samym wszelkie więzy rodzinne”.
Zrozpaczony ojciec zawiadomił rodzinę, że… Aleksandra umarła… Jak podają niektóre źródła, „syn jej wrócił po latach do ojczyzny matki i tu dokonał żywota”. Jak zaś dowodzą biografowie pisarza spod Radostowej, jego powieść „Dzieje grzechu” oparta jest w dużej mierze na przeżyciach Olesi. Stefan, załamany losem starszej siostry, stwierdził: „…biada człowiekowi samemu, lecz największa samotnej kobiecie”.
PW
Nazwisko: Stefan Żeromski – w dzienniku klasowym widniało pod numerem ósmym… „Stefan nie należał do dobrych uczniów. Trzykrotnie powtarzał klasy z powodu trudności z łaciną i matematyką. Był typem samouka, z trudem podporządkowywał się szkolnemu programowi i rygorom” – pisze Kazimiera Zapałowa, zaś sam Żeromski, 18 II 1884 r., ze złością zanotował w „Dziennikach”: „Znów musiałem diabłować te przeklęte logarytmy, collogarytmy, diabły”.
PK
Choć Żeromski słabo radził sobie z przedmiotami ścisłymi, to z humanistycznych był uczniem celującym. Z tej zatem materii – przymuszony biedą – zaczyna udzielać korepetycji – przeważnie leniwym i mało zdolnym dzieciom zamożnych rodziców: „Morduj się ze źle wychowanymi smarkaczami, znoś najrozmaitsze przykrości, ucz osłów za nędzne barłogowisko”, jednak „aby ulżyć ojcu – na wszystko jestem gotów” – skwituje gorzko w „Dziennikach”.
PW
Zmordowany nauką, pracą i biedą kielecki gimnazjalista, zmuszony był jednak do prowadzenia skrupulatnej księgowości, a w „Dziennikach” zanotował: „Skarpetki – groszy 50, 3 kajeta po 10 groszy, gruszki 11, pożyczyłem na bułki 10 groszy”. Z listów Wincentego Żeromskiego – pisanych w latach 1880 – 1883 przy biurku stojącym pod dachem ciekockiego podupadającego dworku – do zmagającego się z przeciwnościami losu syna – przebija głęboka, prosta miłość i troska o przyszłość Stefana:
PK
„Kochany Stefku. Posyłam ci bielizne to jest koszule 1 gatki 1. (…) Całuję cię serdecznie, a staraj się dwójki poprawić, bo by była bieda…”, albo: Mój Kochany, zróbże tam wszystko dobrze, bo wielem niespokojny. Całuję Cię, a staraj się, żeby była promocja. Niedziela. Żeromski”.
PW
Na intelektualne ukształtowanie Żeromskiego i innych młodych gimnazjalistów kieleckich w tym okresie, mieli wpływ niektórzy polscy nauczyciele, a zwłaszcza nauczyciel języka polskiego – Antoni Gustaw Bem (1848 – 1902) – krewny gen. Józefa Bema – uznany autor dzieł o historii literatury polskiej i podręczników do nauki języka polskiego oraz krytyk literacki (piszący też – pod pseudonimami Adam Niemir i Tadeusz Racławicki – teksty konspiracyjne) – odkrywca talentu Stefana, który nakłonił go do prowadzenia „Dzienników” – młodzieńczego pamiętnika – które stały się, zgodnie z zamierzeniem Bema, krynicą motywów literackich w przyszłej twórczości pisarza spod Radostowej.
PK
Pierwszy druk utworu Żeromskiego ma miejsce w 1882 r. i jest to wiersz „Pragnienie” – przekład z Lermontowa. Osiemnastoletni poeta nie wydaje się jednak być w pełni zadowolonym: „Dziś skończyłem lat ośmnaście. Lat ośmnascie przeżyłem i cóż zrobiłem dobrego na świecie? Szyller w osiemnastym roku napisał »Zbójców«, a ja? Czy napisałem co, co by godnym było imienia utworu?”.
PW
Kończyły się wakacje roku 1883, ojciec, choć słaby bardzo, żył jeszcze… A gdy przyszło ruszyć do szkół, serce Stefana zakołatało niespokojnie, oczy zachłannie obejmowały okolicę, przeczuwając najgorsze – los ludzi bezdomnych:
„Z daleka widać było na podwórku ojca w krześle, cały ukochany mój dworek, krajobraz tak sercu bliski, Wilków, lasy, łąki, Łysicę – wszystko, co biedny mam na świecie, przeczuwałem, że żegnam na zawsze… Ach, jakże płakałem…”.
Kosa Białej Pani ostatecznie opadła dnia 23 IX 1883 roku… a świat za oknami dworu był taki piękny – dojrzewał barwami listowia…
PK
Dziś nie ma już śladu po skromnych mogiłach rodziców pisarza na cmentarzu w pobliskich Leszczynach, za to znajdziecie tam piękny grób babki Marii Skłodowskiej – Curie – Salomei z Sagtyńskich Skłodowskiej – zmarłej mniej więcej w tym samym czasie – w roku 1882.
Nie ma też śladu po ciekockim dworku, w którym rodzina Żeromskich wiodła szczęśliwe dni, a który po śmierci ojca Stefan z macochą próbowali dla siebie zatrzymać:
„Byliśmy u Ostrowskiego. Generał przyjął nas grzecznie, ale warunków kontraktu zmienić nie może”.
PW
Przyszło im opuścić Ciekoty, co szczególnie mocno – do końca życia – wryło się boleśnie w duszę Stefana...
On już tu nie wrócił, nie zamieszkał, lecz wrócą pod Radostową „śród starych, znajomych wieśniaków” bohaterowie jego powieści: Raduski z „Promienia”, Marcinek Borowicz z „Syzyfowych prac”, Joasia Podborska z „Ludzi bezdomnych”, Rafał Olbromski z „Popiołów”, Mściw z „Powieści o Walgierzu Udałym”, Ewa z „Dziejów grzechu”, Piotr Rozłucki z „Urody życia”…
PK
Jeszcze bardziej dramatyczne i pogmatwane były losy młodszej siostry Stefana – 14 – letniej wówczas Bolesławy… Kozłowscy z Kurzelowa, u których głównie przebywała po śmierci matki, nie zapewnili jej przez ten czas właściwie niczego oprócz wiktu i opierunku, nie zadbali też o jej wykształcenie. Na kilka tygodni przed śmiercią ojca rodzina odesłała ją z powrotem do Ciekot, a konający Wincenty Żeromski zdawał sobie sprawę, że pozostawia ją bez środków do życia, co zapewne bolało go bardzo… Po jego śmierci Bolcia trafiła na dwa lata pod dach dworu Teofila Saskiego w Rudzie Zajączkowskiej.
W 1885 r. krewni pozostawili ją, zdaną samą na siebie, w Kielcach, o czym brat dowiedział się po powrocie z Sieradowic k. Bodzentyna: „Zaraz po przyjeździe do Kielc – dowiedziałem się, że Bolcia jest w Kielcach, gdyż podobno przywieziono ją i zostawiono na środku rynku. Przez parę dni tułała się po mieście, w końcu znalazła miejsce służącej u wicegubernatora. Dziś, przechodząc ulicą Pocztową, widziałem ją stojącą w bramie. Przeszedłem koło niej udając, że jej nie widzę. Tak… ja tak postąpiłem. I nie wyrzucam sobie tego. Biedna matko moja, jakżem szczęśliwy, że śpisz na wieki: nie wiesz, że dwie twoje córki są kobietami upadłymi. (…) Piętnastoletnia dziewczyna w służbie u Moskali, a więc w służbie hańby. Jakże mi straszno!” – notował Stefan w „Dziennikach”.
PW
Wkrótce jednak Bolcia trafia do kieleckiego domu macochy Antoniny; wówczas serce Stefana na powrót zakołacze braterską miłością: „Ja kocham tę dziewczynę. (...) Ach, gdybym mógł całej mojej familii plunąć w twarz!”.
PK
Drogi Stefana i Bolesławy rozeszły się później… Ona po kilku latach wyszła za mąż, zyskała stabilizację życiową i urodziła córkę. On szukał miłości i sławy, a gdy już miał i jedno i drugie, siostra odwiedziła dom znanego pisarza… podobno jeden tylko raz… Mieli spotkać się także wcześniej, co krótko odnotował Stefan w „Dziennikach” – wiosną 1891 r. w Nałęczowie. Wnuk Bolci – Cezary – zginął podobno tragicznie w bardzo młodym wieku…
PW
W Zaduszki po śmierci ojca, gdy Stefan zasypiał na swym kieleckim, stancyjnym „nędznym barłogowisku”, usłyszał „uderzenie w okno kilkakrotnie niby gałązką”… Za oknem nie było nikogo, jednak on wiedział, że to rodzice dają mu znać, iż czuwać nad nim będą…
PK
Trzeba znów mierzyć się zuchwale z kieleckim brukiem… Przez te 12 lat edukacji w kieleckim gimnazjum Stefan mieszkał na kilku stancjach w różnych punktach miasta, m.in. u ciotek – Matyldy Saskiej i Józefaty Saskiej, a także u swej macochy Antoniny Zeitheim. Żeromski, żegnając się z Kielcami, które kochał i nienawidził zarazem, stwierdził: „Wszystko, co daje, w co bogata młodość przedwudziestoletnia, przeżyło się tu”, bo też lata gimnazjalne pisarza, to nie tylko doświadczenia przykre – śmierć rodziców, krzywda sióstr, bieda – ale także i pierwsze miłości…
PW
Obiektami westchnień ubogiego wierszoklety były w tym okresie m.in.: Ludwika Dunin – Borkowska (wychowanka żeńskiej pensji pani Pecque w Suchedniowie), Helena Skierska (uczennica żeńskiej szkoły kieleckiej, córka emerytowanego wicegubernatora kieleckiego – pierwowzór Anny Stogowskiej, zwanej Birutą, z „Syzyfowych prac”), Helena Radziszewska – namiętna młodzieńcza miłość starszego gimnazjalisty… zamężna młodsza siostra jego macochy…
PK
I tu wypada wreszcie wyjaśnić tytuł tego odcinka Miotły czasu…
Żeromski w 1883 r. znajdzie w ruinach dawnego zamku biskupów krakowskich w Bodzentynie pieczęć z zagadkowym napisem w języku francuskim: „Je garde les secrets” („Strzegę tajemnic”), którą będzie pieczętowała listy doń właśnie Helena…
PW
Jak już wiemy, Stefanowi przyszło w gimnazjum kieleckim „repetować” trzy klasy, nie udało mu się również zdobyć matury, gdyż w owym czasie udawało się to tylko nielicznym: „…spośród trzydziestu sześciu uczniów [maturzystów z 1886 r.] (…) maturę złożyło zaledwie dziewięciu. Był to słynny rok Apuchtinowskiego pogromu [tak nazwanego od nazwiska kuratora warszawskiego okręgu szkolnego – Aleksandra Apuchtina, który stał się symbolem rusyfikacji w polskich szkołach]. Stefan Żeromski przystąpił do egzaminu z literatury rosyjskiej, później rozchorował się, a wiedząc, iż większość jego kolegów »oblewa« – nie zdecydował się prosić o wyznaczenie mu dodatkowego terminu egzaminów. Pobrał świadectwo ukończenia ośmiu klas gimnazjum i z tym dokumentem opuścił szkołę” – jak pisze K. Zapałowa.
PK
Brak matury uniemożliwi Stefanowi spełnienie swego marzenia o studiach medycznych. Ponaddwudziestojednoletni wschodzący literat decyduje się więc na studia w warszawskiej Szkole Weterynaryjnej, bowiem tam przyjmowano bez matury. Przez pewien czas (nie będąc zadowolonym z podjętych studiów) próbuje jeszcze dostać się na medycynę w Krakowie, choćby jako wolny słuchacz, jednak okazuje się to niemożliwe.
Największą przeto nadzieją na pomyślne jutro pozostaje dlań pisarstwo: „Dziś mam zasób wiedzy niezbędny, mam grunt, na którym jako powieściopisarz stanąć bym mógł” – stwierdzi przed wyjazdem do Warszawy.
PW
Na szczęście weterynarzem ani medykiem nie został, stał się słynnym pisarzem, którego dzieła tłumaczono na wiele języków świata…
A kim stałby się pozostając w Kielcach – w mieście, w którym do dziś niczego się nie osiągnie bez odpowiednich znajomości i układów? W tym pięknym krajobrazowo, lecz piekielnym jeśli chodzi o ludzi miejscu, w którym miernoty sięgają po lokalną sławę i zaszczyty?
Pewnie byłby nikim, nikt by o nim nie usłyszał – byłby stłamszony lub zamilczony…